
Polski system kaucyjny, który miał być ekologicznym ułatwieniem, w marcu 2026 roku staje się źródłem potężnej frustracji konsumentów. Choć mechanizm zwrotu opakowań działa od jesieni ubiegłego roku, to właśnie teraz, gdy większość napojów trafia do sklepów wyłącznie w butelkach i puszkach z kaucją, automaty przeżywają prawdziwe oblężenie.
Głównym powodem zatorów są tzw. zbieracze opakowań, którzy przejmują butelkomaty na długie kwadranse. Osoby te przynoszą ze sobą po kilka ogromnych worków pełnych puszek i butelek wyciągniętych z koszy, parków czy ulic, co skutecznie uniemożliwia szybki zwrot pojedynczych sztuk przez zwykłych klientów.
Choć ich działalność sprzyja czystości przestrzeni publicznej, dla osób chcących oddać dwa lub trzy opakowania podczas codziennych zakupów, konieczność czekania na rozładowanie całego „transportu” staje się barierą nie do przejścia.
Pułapki przy sklepowych półkach
Chaos nie ogranicza się jedynie do kolejek przy automatach, ale zaczyna się już na etapie wyboru produktów. Wielu konsumentów wciąż czuje się zagubionych w kwestii oznaczeń cenowych, nie wiedząc, czy kwota na etykiecie zawiera już doliczoną kaucję.
Zgodnie z wytycznymi UOKiK, sprzedawcy nie mają obowiązku uwzględniania wartości kaucji w cenie produktu widocznej na półce, co sprawia, że ostateczny rachunek przy kasie często okazuje się niemiłym zaskoczeniem dla nieświadomych nabywców.
