
Ekstremalnie niskie temperatury odnotowane na początku 2026 roku wymusiły rekordowe zużycie energii, co przełoży się na drastyczne podwyżki w rozliczeniach rocznych. Styczeń okazał się najdroższym miesiącem grzewczym od 16 lat.
Analizy rynkowe wskazują, że koszty ogrzewania w samym styczniu mogły przekroczyć w wielu gospodarstwach barierę dwóch tysięcy złotych. Najtrudniejsza sytuacja dotyczy właścicieli domów ogrzewanych prądem, dla których splot wyższego zużycia i rosnących cen kilowatogodziny oznacza najwyższe rachunki w historii.
Aby złagodzić skutki finansowego uderzenia zimy, wprowadzono system wsparcia w formie bonu ciepłowniczego, który w 2026 roku może wynieść nawet 3500 złotych. Pomoc ta nie jest jednak przyznawana automatycznie – przysługuje wyłącznie gospodarstwom korzystającym z ciepła systemowego, które spełniają rygorystyczne kryteria dochodowe.
Gigantyczny wzrost opłat
Szczególnie niepokojąca jest sytuacja lokatorów budynków o słabej termoizolacji, gdzie straty ciepła przy temperaturach spadających do –20 stopni Celsjusza są ogromne.
Nawet w przypadku relatywnie tańszego gazu ziemnego, konieczność spalenia znacznie większej objętości paliwa zniwelowała wszelkie korzyści wynikające z niższych cen rynkowych surowca. Specjaliści prognozują, że łączne wydatki Polaków na ogrzewanie i prąd w samym tylko styczniu 2026 roku wzrosły o ponad 4 miliardy złotych w porównaniu do roku ubiegłego.
