Sikorski chciał za „zdradę” od Kaczyńskiego przeprosin i 30 tys. zł. Jest decyzja sądu

Dziś warszawski sąd oddalił powództwo byłego szefa resortu spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Powód chciał, aby prezes PiS przeprosił go za przypisywanie „zdrady dyplomatycznej”. Lider partii rządzącej twierdził, że działania Sikorskiego po katastrofie smoleńskiej były szkodliwe dla polskiego państwa i otwarcie mówił o zdradzie.

W uzasadnieniu dzisiejszego wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Anna Ogińska-Łągiewka wskazuje, że: „Powództwo nie zasługiwało na uwzględnienie i podlegało oddaleniu w całości. (…) Z uwagi na pełnioną przez powoda w latach 2007-2014 funkcję szefa MSZ, informacja o jego ministerialnych kompetencjach i ich realizowaniu, bądź też nierealizowaniu, w konkretnej sytuacji politycznej po tzw. katastrofie smoleńskiej, z punktu widzenia obiektywnego ich odbioru przez rozsądnego, przeciętnego i uczciwego odbiorcę, stanowiła wiadomość o charakterze neutralnym, niepociągającą za sobą przeświadczenia przeciętnego odbiorcy o sprzeczności wypowiedzi Kaczyńskiego z jakimkolwiek przepisem prawa, czy normą moralną”.

Pozew z grudnia 2016 r. to było żądanie, aby Jarosław Kaczyński przeprosił za pośrednictwem PAP i Onet za swoje stwierdzenia w wywiadach. Miał on poprzez te media uderzać w dobre imię byłego ministra, godność i cześć. Sikorski wnioskował też, aby Prezes PiS wypłacił 30 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Fundacji dla Polski. Pozwany Kaczyński z kolei wnosił o oddalenie zarzutów.

Słowa Kaczyńskiego, które stały się powodem pozwu, a pojawiły się w październiku 2016 r. w Onet brzmiały: „Żadne śledztwo smoleńskie nie jest na razie przeciwko komukolwiek. Zresztą moja wiedza nie pochodzi ze śledztw. Wiem więcej, choćby na temat tego, jak działała komisja Millera – co częściowo pokazała podkomisja ekspertów Antoniego Macierewicza, publikując nagrania, pokazujące, że poprzedni rząd działał pod dyktando Rosjan. Takich niebywałych działań było więcej. Wiceambasador w Moskwie Piotr Marciniak złożył notę w sprawie eksterytorialności miejsca katastrofy. Następnie polecono mu ją wycofać. To było posunięcie wykonane na polecenie Radosława Sikorskiego, ale czy bez wiedzy Tuska? Tu już jest bardzo poważny przepis kodeksu karnego – zdrada dyplomatyczna”.

Tydzień temu Radosław Sikorski powiedział przed sądem, że: „Stawką tej sprawy jest to, czy można bezkarnie używać kłamstwa w życiu publicznym, czy kłamstwo jest sposobem na sprawowanie władzy i wywieranie wpływu na opinię publiczną”. Dodał też, że „wystosowanie takiej noty nie byłoby nawet teoretycznie możliwe”.

Natomiast działający w imieniu Kaczyńskiego mec. Bogusław Kosmus przypomniał stwierdzenia ministra z czasów rządów PO, które dotyczyły polityków PiS, również prezesa tej partii. Pełnomocnik pozwanego uważa, że: „mamy do czynienia z niezwykłą brutalizacją języka politycznego, także powód jest osobą która przyczynia się do tej brutalizacji i wraz z innymi dość wysoko ustawia poprzeczkę w tej kwestii”.

Komentarze

Share!
Share!