
Centrum Obsługi Finansowej Poczty Polskiej drastycznie zmieniło strategię walki o wpływy z abonamentu, uderzając w użytkowników urządzeń mobilnych. W marcu 2026 roku kontrolerzy przestali skupiać się wyłącznie na odbiornikach stojących w salonach, kierując uwagę na smartfony, tablety i laptopy.
REKLAMA
Podstawą prawną tych działań jest archaiczna ustawa o opłatach abonamentowych, która definiuje odbiornik poprzez jego możliwości techniczne, a nie faktyczne przeznaczenie. Dla urzędników nie ma znaczenia, czy telefon służy wyłącznie do pracy, czy przeglądania mediów społecznościowych.
Sam fakt posiadania przeglądarki internetowej lub aplikacji streamingowej umożliwiającej dostęp do kanałów TV naziemnej jest traktowany jako twardy dowód winy. Co istotne, posiadanie prywatnych subskrypcji na platformach VOD nie zwalnia z obowiązku płacenia na media publiczne – prawo zakłada powszechność opłaty i bezwzględnie odrzuca tłumaczenia o braku zainteresowania ofertą państwowego nadawcy.
Pułapka w samochodach prywatnych i służbowych
Kontrole przeniosły się również na parkingi, gdzie pracownicy poczty weryfikują wyposażenie pojazdów. Radioodbiornik wbudowany w deskę rozdzielczą podlega tym samym rygorom, co domowy sprzęt RTV, a dokumentacja fotograficzna wykonana przez szybę auta jest wystarczającą podstawą do sporządzenia protokołu.
REKLAMA
Kara za korzystanie z niezarejestrowanego odbiornika wynosi 30-krotność miesięcznej stawki abonamentu, co w 2026 roku daje kwotę 814 zł za każde urządzenie. Jeśli obywatel zignoruje wezwanie do zapłaty, sprawa trafia bezpośrednio do urzędu skarbowego.
