REKLAMA

Budapeszt nie ratyfikował umowy przystąpienia Szwecji do NATO. Zabrakło kworum
fot. Jorge Franganillo from Barcelona, Spain
Creative Commons Attribution 2.0

W poniedziałek odbyło się na Węgrzech nadzwyczajne posiedzenie tamtejszego parlamentu. Najważniejszym punktem obrad miało być głosowanie nad ratyfikacją umowy przystąpienia Szwecji do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Kiedy sprawa miała zostać już rozstrzygnięta, nagle doszło do dziwnej sytuacji. W parlamencie… zabrakło kworum. Politycy koalicji rządzącej Węgrami nie przyszli na głosowanie, w związku z czym ratyfikacja nie mogła dojść do skutku.

REKLAMA

W poniedziałek, 5 lutego, w budapesztańskim parlamencie Węgier miało dojść do ostatecznego przypieczętowania przystąpienia Szwecji do NATO. Węgierscy deputowani mieli zebrać się w czasie nadzwyczajnego posiedzenia, aby ratyfikować umowę, ale ostatecznie głosowanie było nieważne! Wszystko przez to, że na sali nie pojawili się posłowie rządzącej koalicji Fidesz-KDNP.

Węgierski parlament nie ratyfikował umowy przystąpienia Szwecji do NATO. Posłowie Fidesz-KDNP nie przyszli na głosowanie

Zgodnie z węgierskim prawem opozycja ma wystarczającą liczbę głosów, aby móc zwołać nadzwyczajne posiedzenie parlamentu – wyjaśnia Gazeta.pl. Nie mają jednak takiej siły, aby samodzielnie uzyskać kworum. Do tego potrzebna byłaby choć część posłów z Fideszu lub KDNP. Ci jednak umyślnie nie pojawili się na głosowaniu.

REKLAMA

Oficjalnie węgierskie władze utrzymują, że Szwedzki rząd obraża polityków w Budapeszcie, w związku z czym chcą negocjacji pomiędzy premierami obu państw. Premier Węgier Viktor Orban i szef szwedzkiego rządu Ulf Kristersson mieli o tym rozmawiać podczas wizyty Kristerssona w Budapeszcie. Ten jednak powiedział, że o Szwecji w NATO będzie rozmawiał z Węgrami dopiero po wejściu jego kraju do Sojuszu Północnoatlantyckiego.

W rzeczywistości spór szwedzko-węgierski nie bazuje raczej na obrazie majestatu jednego lub drugiego rządu, ale jest to raczej – jak twierdzą specjaliści – forma politycznego nacisku Budapesztu i wzmacnianie swojej pozycji negocjacyjnej za granicą.

REKLAMA

REKLAMA