Taśmy Kaczyńskiego ujawnione przez „Wyborczą”. Macierewicz i Olszewski nie będą zadowoleni

Zapis rozmów opublikowanych przez serwis Wyborcza.pl pochodzi z roku 1994 i stoi w opozycji do aktualnego przekazu środowiska PiS-u. Ujawnione materiały ukazują wymianę opinii pomiędzy prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim a Tomaszem Grabowskim, który w tamtym czasie przygotowywał doktorat.

Rozmówcy dyskutowali wtedy o powiązaniach prezesa PiS z „Solidarnością”. Jak sam stwierdza w roku 1981 nie uczestniczył w najważniejszych wydarzeniach. – W końcówce moja pozycja polityczna była żadna – mówi Kaczyński tłumacząc swoje wykluczenie nieinternowaniem.

Na taśmach można usłyszeć, co Kaczyński myśli o grupie Macierewicza skupionej wokół „Głosu”. Prezes PiS uważał to środowisko za hermetyczne i skazane na porażkę. – Środowisko KOR liczyło dziesiątki ludzi, a środowisko „Głosu” to był Macierewicz Antoni, Naimski Piotr, Dorn Ludwik i Doroszewska Urszula [dziś ambasador na Litwie]. Później do tego dochodził na zasadzie awansowania takiego młodziutkiego chłopca Gugulski [Marcin, rzecznik rządu Jana Olszewskiego i radny PiS na Mokotowie] – mówi zapis rozmowy.

Kaczyński zaznaczył także, że Macierewicz prezentował „wodzowskie zacięcie bez wodzowskich kwalifikacji”.

– On jest człowiekiem na pewno zdolnym i sprawnym i – żeby było jasne – nieprzeciętnym, ale nie ma kwalifikacji Piłsudskiego, a wyraźnie chciał być Piłsudskim – mówił prezes.

Z kolei stosunki z Wałęsą opisał jako „działania równoległe, ale nie wspólne”. Powiedział również, że jego „linia” wyprzedzała aktywność prezydenta.

– Różnego rodzaju środowiska katolickie zaczęły do mnie… znaczy… zaczęły się nawiązywać kontakty z ludźmi, których na ogół znałem, ale znałem dość słabo. To byli na ogół odrzuceni aspiranci do OKP. Niekiedy odrzuceni na takiej zasadzie, że w ogóle ich nie wpuszczono, a niekiedy na takiej zasadzie, że wpuszczono ich, ale nie na takie pozycje, na jakie oni chcieli, a oni z tego nie skorzystali – powiedział.

Komentarze