To się nazywa mieć szczęście! Emeryt chodził po pastwisku z wykrywaczem metali. Znalazł…

Emerytowany australijski poszukiwacz, chodząc z wykrywaczem metali, ku swojemu zaskoczeniu znalazł prawdziwy skarb. Na początku nic na to nie wskazywało i gdy detektor metali zasygnalizował odkrycie, mogło się wydawać, że skończy się na ołowianym pocisku z rewolweru. Szybko okazało się jednak, że głębiej znajduje się… dwukilogramowa bryła czystego złota.

O znaleziony samorodek złota zabijają się teraz kolekcjonerzy, którzy chcą zapłacić znacznie więcej niż wynosi jego wartość rynkowa, czyli 130 tys. dolarów australijskich, a więc w przeliczeniu około 90 tys. dolarów amerykańskich.

Czytaj także:  Trik na czarne i przypalone patelnie. Będą lśnić jak nowe!

– Mężczyzna, który jest emerytem i stałym klientem, otrzymał już ofertę kupna wartą 160 tys. dolarów – ujawnił w rozmowie z dziennikarzami Mark Day z firmy Gold Ballarat, która zajmuje się sprzedażą wykrywaczy metali i innego sprzętu do poszukiwań.

– Jestem w tej branży 25 lat i coś takiego widzę po raz pierwszy – dodał Day.

Znalezisko wzbudziło tyle emocji, że szczęśliwy poszukiwacz nazwał samorodek „Nie uwierzysz”.

Czytaj także:  Trump w ONZ: Musimy pociągnąć Chiny do odpowiedzialności za Covid-19

Znalazca nie ujawnia miejsca odkrycia samorodka. Jak przyznaje, zamierza jeszcze tam wrócić i sprawdzić, czy nie ma więcej złota.

Mężczyzna zdradził jedynie, że z wykrywaczem metali przeszukiwał stare pastwisko. Najpierw natrafił na ołowiany pocisk kalibru 22. Gdy detektor nadal sygnalizował obecność metalu, 30 centymetrów pod ziemią odkrył swój skarb.

Komentarze

Nie przegap najciekawszych wiadomości! Obserwuj nas w Google News.