Fot. Twitter/Telegram

Ostatnio informowaliśmy o niepokojących ruchach wojsk Aleksandra Łukaszenki przy białoruskiej granicy z Ukrainą. Okazuje się… że zagrożenie mogło być przesadzone. W ten sposób zresztą, kpią z białoruskiego wojska ukraińskie media. „Tylko się nie śmiejcie, Białoruś umieszcza drewniane czołgi przy swojej granicy” – uszczypliwie komentują sytuacje za północną granicą.

Ukraińska armia ustaliła, że Łukaszenka zamiast sprzętem wojskowym z prawdziwego zdarzenia chwali się… drewnianymi atrapami. I to – na oko – czołgów T-34 z drugiej wojny światowej, czyli przestarzałymi atrapami…

Jak podaje „Polsat News” – od kilku tygodni na Białorusi trwa wzmożony ruch wojsk. Białoruski dyktator – Aleksandr Łukaszenka – stara się prężyć muskuły, na wszelkie sposoby demonstrując siłę swojej armii. Odbywa się to m.in. poprzez organizację wspólnych ćwiczeń wraz z oddziałami Federacji Rosyjskiej, które przebywają na Białorusi.

O kolejnych ruchach białoruskich wojsk poinformował w środę rzecznik armii Ukrainy Aleksandr Motuzjanik. Przekazał, że Białoruś szykuje umocnienia na swojej południowej granicy (z Ukrainą), demonstrując przy tym swoją obecność. Jak stwierdził – wykorzystują przy tym „bardzo niecodzienne środki”.

Jakie to środki? „Jednostki Sił Zbrojnych Białorusi umieszczają drewniane modele czołgów na terenach przygranicznych z Ukrainą” – przekazał Motuzjanik.

„Tylko się nie śmiejcie, Białoruś umieszcza drewniane czołgi na granicy z Ukrainą” – pisze na Telegramie agencja prasowa „Unian”.

Tak wyglądają drewniane czołgi, rozmieszczane na przy granicy z Ukrainą, na Białorusi | fot. Telegram

Po co pancerz… skoro jest drewno?

Dziwnym trafem, w ostatnim czasie na wschodzie panuje dziwne zaufanie do drewna, jako skutecznej ochrony przed ukraińskimi pociskami. Nie tylko Białorusini ze swoimi drewnianymi czołgami, ale także Rosjanie!

Do sieci trafiły zdjęcia, na których widać, jak rosyjscy żołnierze starają się „ulepszać” swój sprzęt przy użyciu gałęzi, drewnianych kłód, czy palet. Rosjanie obkładają drewnem chłodnice swoich ciężarówek, mając nadzieję, że to przeszkodzi Ukraińcom w ich unieruchomieniu. Na jednym ze zdjęć ciężarówka wygląda wręcz, jak jeżdżący domek z drewnianych bali.

Swoją drogą, jeśli ta metoda się sprawdzi, to może drewniane czołgi Łukaszenki zyskają silniki? Po co marnować stal na pancerz, skoro Syberia obfituje w drzewne nieużytki?

Podziel się:

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę