
Polacy przecierają oczy ze zdumienia, dowiadując się o konieczności zapłaty podatku od przedmiotów i gotówki, które dotychczas uznawali za sferę całkowicie prywatną. Okazuje się, że kosztowne prezenty z okazji ślubów, chrzcin czy jubileuszy, a nawet wsparcie finansowe od dalszej rodziny, podlegają rygorystycznym przepisom o darowiznach.
Fiskus, uzbrojony w nowe algorytmy monitorujące standard życia oraz przepływy na kontach, coraz częściej upomina się o należną daninę od darów, o których wcześniej „nie było mowy”, a brak wiedzy o tych obowiązkach skutkuje naliczaniem karnych stawek sięgających nawet 20% wartości prezentu.
Kluczowym problemem jest przekonanie, że prezenty wewnątrz rodziny są zawsze zwolnione z opłat. Tymczasem pełne zwolnienie dotyczy wyłącznie tzw. grupy zerowej (najbliżsi krewni), pod warunkiem, że darowizna powyżej kwoty 36 120 zł zostanie zgłoszona do urzędu skarbowego w ciągu sześciu miesięcy.
W przypadku dalszej rodziny lub osób niespokrewnionych, progi wolne od podatku są drastycznie niższe i wynoszą odpowiednio 27 090 zł oraz 5 733 zł. Przekroczenie tych limitów bez złożenia deklaracji SD-Z2 lub SD-3 jest traktowane jako ukrywanie dochodu, co w 2026 roku staje się głównym celem kontroli skarbowych.
Ślady w mediach społecznościowych
Fiskus zyskał potężne narzędzie w postaci wglądu w media społecznościowe i rejestry zakupowe, co pozwala urzędnikom typować osoby, które nagle weszły w posiadanie luksusowych dóbr. Zdjęcia nowego samochodu, drogiego zegarka czy relacje z egzotycznych wakacji, które nie mają pokrycia w oficjalnych zarobkach, stają się podstawą do wszczęcia postępowania wyjaśniającego.
