REKLAMA

Belgia może rozpaść się na Walonię i Flandrię
Tom Van Grieken | fot. Vlaams Belang
Creative Commons Attribution 2.0

Wydaje się, że wybuch wojny na Ukrainie był jedynie pierwszą kostką domina, która spektakularnie wywróciła się na kolejne, zmieniając cały istniejący do tej pory ład i porządek. Europę czekają kolejne zmiany. Najświeższe doniesienia mówią o możliwości rozpadu jednego z krajów Unii Europejskiej! Całkiem prawdopodobne jest, że przestanie istnieć Królestwo Belgii. W państwie tym może już za kilka miesięcy rozpocząć się secesja Flandrii, co nieuchronnie doprowadzi do odłączenia się Walonii.

REKLAMA

1 stycznia Belgia przejęła przewodnictwo w Unii Europejskiej. Możliwe, że po raz ostatni. W 2010 roku Królestwo pobiło rekord czasu, potrzebnego do sformowania nowego rządu – było to ponad 500 dni! Problem niestabilności politycznej w tym kraju jest stary jak sama Belgia, składająca się nie z jednego narodu, ale dość kontrowersyjnej federacji Walonów i Flamandów.

Teraz w kraju w siłę rośnie prawicowa Vlaams Belang (VB, Flamandzka Sprawa) pod przewodnictwem Toma Van Griekena. Jeśli w czerwcu ugrupowanie wygra wybory, może zawrzeć sojusz z inną nacjonalistyczną partią – Nowym Sojuszem Flamandzkim (N-VA). Plan Van Griekena jest taki, że wówczas ogłosi on deklarację niepodległości Flandrii, a następnie zaproponuje władzom Brukseli i Walonii (pozostałych regionów Belgii) warunki rozwodu. W przypadku odmowy rozmów Flandria ma budować państwo na własnych warunkach.

REKLAMA

Idea ta do niedawna wydawała się szalona, ale Vlaams Belang od wielu miesięcy zajmuje pierwsze miejsce wśród sił politycznych Flandrii, a na poziomie ogólnokrajowym zajmuje drugą lokatę – zaraz po dominującej w Walonii Partii Socjalistycznej. Razem z N-VA (23%, VB tworzy bezwzględną większość w parlamencie flamandzkiej Antwerpii.

Belgia może się niedługo rozpaść. Na fali antyimigrackich nastrojów popularność zyskują flamandzcy nacjonaliści

Skąd takie poparcie dla flamandzkich secesjonistów? Vlaams Belang czerpie poparcie głównie z niechęci mieszkańców Flandrii do masowej migracji m.in. z Bliskiego Wschodu. Na tym polu zyskuje także N-VA. VB stoi ponadto w skrajnej opozycji do dominującej siły w konkurencyjnej Walonii. Tam na prowadzenie w sondażach wysunęła się Partia Pracujących Belgii (PTB). To skrajnie lewicowe ugrupowanie o korzeniach – jak donosi Rzeczpospolita – komunistycznych, jeśli nie stalinowskich.

REKLAMA

Jeśli dojdzie do sformowania Flandrii jako niezależnego państwa, Walonia i Bruksela mogą sobie same nie poradzić. Flandria dysponuje diamentem w koronie Belgijskiego królestwa – Antwerpią. To drugi największy port w Europie. Bez Antwerpii Bruksela może stać się bankrutem, podobnie Walonia. Według planu Van Griekena, polityk będzie chciał włączyć Brukselę do swojego państwa. W takim wypadku bardzo możliwe, że Walonia dołączyłaby do… Francji. Większość mieszkańców posługuje się językiem francuskim.

Inną kwestią pozostaje to, jak rozpad Belgii wpłynąłby na funkcjonowanie Unii Europejskiej? Czy niepodległa Flandria znalazłaby się we Wspólnocie automatycznie?

REKLAMA