
Polacy ruszą tankować samochody? Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej z Iranu ogłosił w poniedziałek zamknięcie Cieśniny Ormuz – strategicznego szlaku handlowego, który łączy wielu dostawców ropy naftowej z Bliskiego Wschodu z resztą świata. W odpowiedzi na konflikt w Iranie oraz zamknięcie cieśniny cena „czarnego złota” na giełdach gwałtownie podskoczyła, ale obawy dotyczą nie tylko drożyzny, ale niedoboru surowca. O tym, czy Polsce również grozi odcięcie od ropy z Bliskiego Wschodu, mówili dziś premier Donald Tusk i rzecznik rządu Adam Szłapka.
Na wtorkowym posiedzeniu rządu ekipa Donalda Tuska omawiała szereg bieżących tematów, w tym m.in. kwestię deregulacji, ustawę o programie SAFE oraz sytuacje na Bliskim Wschodzie i związanymi z nią obawami o rynek paliw w Polsce. Tuż przed zgromadzeniem ministrów premier zapewnił, że Polsce niedobory nie zagrażają.
„Wojna nie ma bezpośredniego wpływu na dostawy ropy naftowej i innych paliw do Polski” – zaznaczył Tusk i dodał, że rząd aktywnie działa na rzecz pomocy polskim obywatelom, którzy utknęli w rejonie Bliskiego Wschodu po ataku Izraela i USA na Iran.
Rzecznik rządu zaapelował o „niewzbudzanie paniki w celach czysto politycznych”
Po posiedzeniu rządu uspokajał także jego rzecznik Adam Szłapka, który zapewnił, że na polskich stacjach paliwa nie zabraknie. Wskazał, że nasz kraj dysponuje odpowiednimi rezerwami, które można uruchomić na wypadek wystąpienia dłuższych przerw w dostawach surowca. Szłapka jednocześnie zaapelowało niesianie paniki, odnosząc się do wypowiedzi niektórych polityków PiS.
„W Polsce nie zabraknie żadnego paliwa. Apelujemy, aby nie wzbudzać paniki w celach czysto politycznych” – przekazał rzecznik rządu.
Źródło: fakt.pl
