
Z pozoru błaha próba zdobycia kilkudziesięciu groszy może skończyć się tragicznie dla 55-letniego mieszkańca Tarnowskich Gór. Mężczyzna został zatrzymany po tym, jak próbował oszukać system kaucyjny w jednym z lokalnych sklepów.
REKLAMA
Mechanizm oszustwa opierał się na prymitywnej, ale celowej manipulacji kodem kreskowym. Mężczyzna przyniósł do sklepu butelkę, która nie była objęta systemem kaucyjnym, i nakleił na niej kod wycięty z innego opakowania, podlegającego zwrotowi.
Automat, zaprogramowany na rozpoznawanie konkretnych symboli, przyjął podrobioną butelkę i wydrukował paragon uprawniający do wypłaty kaucji. Z wydrukiem tym oszust udał się prosto do kasy, nie spodziewając się, że każdy jego ruch jest bacznie obserwowany.
Czujność personelu udaremniła przekręt
Pracownicy sklepu, wyczuleni na podobne incydenty, błyskawicznie zorientowali się, że doszło do manipulacji. Okazało się, że obsługa była już wcześniej przygotowana na próby obchodzenia systemu kaucyjnego i regularnie monitorowała proces zwrotu opakowań. Zamiast wypłaty pieniędzy, na miejsce wezwano policję. Całe zdarzenie zostało zakwalifikowane jako usiłowanie wyłudzenia korzyści majątkowej, co diametralnie zmienia postać rzeczy i wyjmuje sprawę z kategorii drobnego wykroczenia.
REKLAMA
Szokujący w tej sprawie jest fakt, że przedmiotem oszustwa było zaledwie 50 groszy. Prawo karne jest jednak nieubłagane – o kwalifikacji czynu jako oszustwa decyduje zamiar i sposób działania, a nie sama wartość szkody. Za wyłudzenie mienia, nawet tak symbolicznej kwoty, grożą surowe sankcje.
