Z Giewontu na komendę! Turysta poszedł pijany w góry! (Wideo)

Wszyscy turyści, którzy byli świadkami zdarzenia albo o nim czytali nie kryją oburzenia. Pojawia się powszechna opinia, że nierozumny turysta z Krakowa powinien za akcję ratunkową zapłacić. Mianowicie, gdy okazało się, że nietrzeźwy wczasowicz jest pijany i stanowi zagrożenie także dla innych na szlaku, musiał lecieć po niego śmigłowiec.

Nietrzeźwość 55-latka została szybko odnotowana przez innych turystów, którzy byli także w okolicy Giewontu. Wiele osób, które go widziało nie było w stanie uwierzyć, że będąc w stanie takiego upojenia alkoholowego dostał się w to miejsce o własnych siłach i nic mu się nie stało. Szybko jednak zawiadomiono ratowników TOPR.

Ratownicy nie mogą lekceważyć żadnych zgłoszeń więc niezwłocznie wyruszono do nierozsądnego turysty. Śmigłowiec Tatrzańskiego Pogotowia Ratunkowego udał się z pijanym do zakopiańskiego szpitala. Tam już czekali policjanci z alkomatem. Urządzenie wskazało prawie dwa promile.

Opublikowany przez Tygodnik Podhalański Poniedziałek, 15 lipca 2019

– Będzie teraz trzeźwieć w naszej komendzie, za co poniesie koszty. Gdy wytrzeźwieje podejmiemy dalsze decyzje – mówi „Tygodnikowi Podhalańskiemu” rzecznik prasowy zakopiańskiej policji Roman Wieczorek.

Teraz w Internecie pojawia się coraz więcej opinii, że pijany amator gór powinien również pokryć koszty wylotu śmigłowca. Okazuje się jednak, że wcale nie jest to takie oczywiste, ponieważ nie ma jasno sformułowanych przepisów, na podstawie których można by określić jakie interwencje TOPR są uzasadnione, a które nie.

Komentarze