
Kret większość swojego życia spędza pod glebą. Żywi się owadami i bezkręgowcami, np. dżdżownicami, pędrakami. Szczególnie te ostatnie są szkodliwe dla ogrodu, więc nawet dobrze, że ssak je eliminuje, ale on sam stwarza jeszcze większy problem dla ogrodników. Obecność kreta bowiem częściej zwiastuje kłopoty. Kopce burzą estetykę trawnika, a wyrzucana ziemia może przykrywać młode roślinki. W dodatku, szkodnik drążąc tunele, często uszkadza ich korzenie. Krety nie zapadają w sen zimowy i są aktywne nawet w styczniu. Najczęściej przypominamy sobie o nich wiosną, gdy ogród już pokryje się kopcami, więc trochę za późno. Zwierzę, chcąc znaleźć pokarm, potrafi nawet w mroźne dni kopać tunele. Nadchodząca odwilż będzie dobrą okazją, by pokrzyżować mu plany i wygonić z siedliska.
Zimą gleba z wierzchu bywa zamarznięta, więc krety schodzą niżej. Metr pod ziemią jest luźniej i cieplej. Podczas odwilży ogrodnicy częściej skarżą się na wszechobecne kopce na posesji. Miękka ziemia stwarza kretowi lepsze warunki do przemieszczania się. Chętnie wychodzi na powierzchnię, bo wie, że może natrafić na podstawę swojej diety – dżdżownice. Aby pozbyć się szkodnika, warto wlać do kretowisk ocet spirytusowy – ale umiarkowaną ilość, tak by nie uszkodzić gleby. Przenikliwy zapach octu podrażni zmysły ssaka i zmusi go do natychmiastowej ucieczki.
Może cię zainteresować: Wlej do kopca. Wszędobylski kret przestanie demolować ogród
Oprócz octu dobrze sprawdzi się jajko, zwłaszcza zepsute. Nieświeże jajko uwalnia siarkowodór – śmierdzącą substancję, którą czuć już z daleka. Żaden kret nie zniesie odoru i błyskawicznie się oddali.
Jeśli chcesz nastraszyć krety, to zanieś stare jajko do ogrodu i umieść w kretowisku, a potem zakop głęboko. Ten patent najlepiej zastosować zimą podczas odwilży, gdy grunt trochę „puści” i powtórzyć za 2-3 miesiące.

