
Zbigniew Ziobro zakpił z organów ścigania na antenie Telewizji Republika! Były minister sprawiedliwości po sugestii prowadzącego program wybrał policyjny numer telefonu, umieszczony pod jego listem gończym, a następnie kilkukrotnie pod niego zadzwonił. Wcześniej Ziobro i dziennikarz „Republiki” rozmawiali o rzekomych „absurdach”, związanych m.in. ze zgłoszeniem miejsca pobytu poszukiwanego polityka PiS. Do tego medialnego performensu krytycznie odniósł się były oficer Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP) Marcin Miksza.
REKLAMA
„Współczuję policjantom, jeżeli teraz do nich dzwonią ludzie, bo tam jest jeszcze zobowiązanie, że każdy, kto wie, gdzie przebywa osoba poszukiwana, ma obowiązek poinformować o tym organa ścigania” – powiedział Zbigniew Ziobro na antenie TV Republika, odnosząc się do treści wydanego za nim listu gończego.
Nie jest jasne, czy w tej wypowiedzi Ziobro również kpił – stwierdził, że każdy obywatel jest zobowiązany do ujawnienia służbom miejsca jego pobytu, a „powszechnie wiadomo”, że przebywa na Węgrzech. Podkreślmy, że dokładne miejsce przebywania byłego ministra nie jest znane.
W żartobliwy nastrój wpadł także prowadzący program Adrian Klarenbach, który zasugerował, że wobec takiego obowiązku Ziobro powinien sam zadzwonić pod wskazany w liście gończym numer i ujawnić miejsce pobytu. Były minister rzekomo wybrał numer, a potem wykonał połączenie. „Numer nie odbiera. Może dużo osób dzwoni po prostu, może jest zajęty” – powiedział polityk. Próbował jeszcze kilkukrotnie dodzwonić się do policyjnej centrali, ale efekt był podobny.
REKLAMA
Minister @ZiobroPL dzwoni na numer telefonu z listu gończego. @RepublikaTV pic.twitter.com/zaSdHKqSmj
— Suwerenna Polska (@Suwerenna_POL) February 6, 2026
Były oficer CBŚP: Prawo nie zna kategorii: 'sam się zgłosiłem, ale nie przyjadę’
Już na poważnie w rozmowie z „Faktem” o telefonie Ziobry wypowiedział się były oficer CBŚP Marcin Miksza. Były policjant zaznaczył, że rozmowa telefoniczna nie spełnia kryteriów współpracy ze służbami.
„Telefon wykonany publicznie na antenie, bez ujawnienia miejsca pobytu w sposób umożliwiający zatrzymanie i bez stawienia się do dyspozycji organów ścigania, nie spełnia żadnych kryteriów ‘współpracy z organami ścigania’ w rozumieniu Kodeksu postępowania karnego” – podkreślił Miksza i dodał, że w liście gończym chodzi o obowiązek doprowadzenia (w tym „samodoprowadzenia”, czyli zgłoszenia się na policję), a nie „zadzwoń i pogadaj”.
REKLAMA
„Prawo nie zna kategorii: 'sam się zgłosiłem, ale nie przyjadę’” – zażartował były oficer „cebosiu”.
Źródło: fakt.pl
