Znosił kamienie do domu.. Sąsiad uważany za dziwaka zabił wdowę i siebie!

Nikt z okolicy nie podejrzewał, że sobotni spokojny wieczór w Komarnie na Dolnym Śląsku może być zakłócony przez strzały z broni palnej. Początkowo nikt odgłosem się za bardzo nie zainteresował, bo w pobliżu często słychać polujących myśliwych. Tym razem chodziło jednak o zbrodnię. We własnym domu zabita została 59-letnia Krystyna Z.

   

Na ratunek było już za późno. – Przyczyną śmierci był najprawdopodobniej postrzał w głowę z broni palnej – mówi rzecznik jeleniogórskiej prokuratury Tomasz Czułkowski.

Czytaj także:  „Od wielu dni w izolacji zmagam się z COVID-19”. Patryk Jaki zakażony koronawirusem

Szybko jednak zaczęto podejrzewać zamieszkałego niedaleko Zbigniewa W. (†70 l.). Policjanci zapukali do jego drzwi, ale nikt nie odpowiadał. Siłą weszli do środka i zobaczyli zwłoki mężczyzny.

   

– Prawdopodobną przyczyną zgonu było samobójstwo, również na skutek postrzału w głowę z broni palnej – tłumaczy Czułkowski.

Mieszkańcy zgodnie przyznają, że Zbigniew W. uchodził za miejscowego dziwaka. – Chodził całymi dniami po lesie i znosił kamienie do domu – mówi sąsiadka zmarłego.

Czytaj także:  Grzesiowski: Liczba zakażeń na COVID-19 nie będzie szybko spadać
   

Z kolei zabita Krystyna Z. do swojej rodzinnej wsi postanowiła powrócić 10 lat temu, bo wcześniej miejscem jej zamieszkania była Jelenia góra. Zatrudniona była w sektorze handlowym i od pięciu lat żyła samotnie jako wdowa.