ShareInfo.plWiadomościMąż Danuty Holeckiej powalony na ziemię i zakuty w kajdanki. Sprawa trafia...

Mąż Danuty Holeckiej powalony na ziemię i zakuty w kajdanki. Sprawa trafia do sądu

Danuta Holecka
Fot. screen z Telewizja Republika (YouTube)

REKLAMA

Dramatyczne sceny rozegrały się w rejonie cmentarza na warszawskim Służewiu. Interwencja policji wobec męża znanej prezenterki Danuty Holeckiej zakończyła się powaleniem na ziemię, użyciem kajdanek i niemal godzinnym zatrzymaniem. Wszystko nagrały kamery telewizyjne. Policja podjęła już ostateczną decyzję w sprawie dalszych losów kierowcy — sprawa znajdzie swój finał na sali sądowej.

Do zdarzenia doszło w niedzielę przy ulicy Fosa w Warszawie, tuż przy cmentarzu parafialnym, gdzie w związku z okresem Wszystkich Świętych wprowadzono czasową zmianę organizacji ruchu. Patrol policji zatrzymał samochód, którego kierowca wjechał za znak zakazu ruchu. Zwykła z pozoru kontrola drogowa w ułamku chwili przerodziła się w niezwykle ostrą i dynamiczną awanturę.

REKLAMA

Odmowa podania danych i próba odejścia. Funkcjonariusze użyli siły

Według oficjalnych ustaleń policji, kierujący pojazdem — mąż prezenterki Telewizji Republika Danuty Holeckiej — kategorycznie odmówił wylegitymowania się. Mężczyzna miał oświadczyć mundurowym, że siedząc w samochodzie, nie ma żadnego obowiązku się przedstawiać. Następnie wysiadł z auta i zaczął oddalać się od funkcjonariuszy.

– Funkcjonariusze zastosowali środki przymusu bezpośredniego, adekwatne do sytuacji. Pan odmówił podania danych osobowych, następnie zaczął oddalać się od samochodu, dlatego policjanci użyli kajdanek – wyjaśnia asp. szt. Marta Haberska, oficer prasowy Komendy Rejonowej Policji Warszawa II.

Mężczyzna ignorował polecenia powrotu, nie chciał również wsiąść do radiowozu. Kiedy mundurowi wyciągnęli kajdanki, kierowca zaczął stawiać fizyczny opór. Wtedy interweniujący policjanci podjęli decyzję o siłowym obezwładnieniu — powalili mężczyznę na ziemię, a jeden z funkcjonariuszy przyciskał go kolanem, by założyć kajdanki na ręce.

REKLAMA

Emocjonalna reakcja Danuty Holeckiej. „Puść go, człowieku!”

Na miejscu zdarzenia pojawiła się sama Danuta Holecka oraz ekipa Telewizji Republika, która zaczęła rejestrować przebieg interwencji. Na opublikowanych w mediach nagraniach słychać krzyki wzburzonej prezenterki.

– Puść go, człowieku, puść go! – wołała w stronę obezwładniającego jej męża policjanta. Gdy mężczyzna siedział już w radiowozie, a funkcjonariusze tłumaczyli powody użycia kajdanek, gwiazda stacji przekonywała, że jej mąż nie miał przy sobie dokumentów tożsamości: – Podaję panu te dane. Powiedział, że nie ma dowodu – mówiła, podając personalia męża.

Okazało się, że sama Holecka również nie posiadała przy sobie żadnego fizycznego dokumentu tożsamości. Ostatecznie dane personalne potwierdzono dopiero wtedy, gdy swój dokument okazał obecny na miejscu syn małżeństwa.

REKLAMA

Uwagi w protokole i wniosek do sądu

Całe zatrzymanie na miejscu zdarzenia trwało około godziny. Zanim mężczyzna został zwolniony, policjanci sporządzili formalny protokół zatrzymania osoby.

– W związku z tym, że pan był zatrzymany na miejscu zdarzenia, sporządzono protokół, w którym odnotowano godzinę zatrzymania, jak również godzinę zwolnienia. Kierujący po przeczytaniu protokołu i naniesieniu stosownych uwag podpisał protokół i został zwolniony – poinformowała asp. szt. Marta Haberska z warszawskiej policji.

Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Policja skierowała już do sądu oficjalny wniosek o ukaranie kierowcy. Odpowie on za dwa wykroczenia: z artykułu 92 Kodeksu wykroczeń (niestosowanie się do znaku drogowego) oraz z artykułu 65 Kodeksu wykroczeń (umyślne wprowadzanie w błąd lub odmowa udzielenia właściwemu organowi wiadomości co do tożsamości własnej).

Spór o znak i brak kamer u policjantów

Sprawa wywołała gigantyczne kontrowersje w mediach społecznościowych. Dziennikarze Telewizji Republika podnosili zarzut, że ulica, na której doszło do zatrzymania, ma charakter drogi wewnętrznej należącej do parafii rzymskokatolickiej. Policja prowadzi obecnie czynności wyjaśniające, czy znak zakazu w tym konkretnym miejscu został ustawiony zgodnie z prawem.

Dodatkowym problemem okazał się brak kamer nasobnych u interweniujących policjantów. Mundurowi nie mieli na sobie urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk, dlatego śledczy będą zabezpieczać i szczegółowo analizować dostępny monitoring miejski oraz nagrania ze smartfonów świadków.

Ekspert nie pozostawia złudzeń: „Prawo dotyczy wszystkich”

Do głośnej interwencji odniósł się w WP doświadczony detektyw i były komendant policji w Poznaniu, Maciej Szuba. Ekspert przypomina, że podanie swoich danych funkcjonariuszowi podczas kontroli to bezwzględny obowiązek każdego obywatela.

– Podanie swoich danych osobowych jest podstawą w przypadku legitymowania. Jeżeli ktoś nie ma przy sobie fizycznego dokumentu, wystarczy podać numer PESEL, który policjanci mogą błyskawicznie zweryfikować w systemie. A jeżeli dochodzi do sytuacji, że ktoś odmawia wylegitymowania się, to policjanci mają prawo taką osobę doprowadzić do jednostki w celu ustalenia tożsamości. Jeśli podjęli interwencję, muszą ją doprowadzić do końca – podkreśla Szuba w rozmowie z wp.pl.

Ekspert zaapelował również, by w sprawach łamania przepisów ruchu drogowego nie doszukiwać się podtekstów politycznych: – Prawo dotyczy wszystkich jednakowo. Niezależnie od tego, z jakiej opcji ktoś pochodzi czy kim jest, nikt nie stoi ponad prawem.

Udostępnij ↓
Redakcja ShareInfo.pl
Zespół redakcyjny portalu ShareInfo.pl z ponad 13 letnim doświadczeniem w branży. Publikujemy najświeższe wiadomości z kraju i ze świata. Informujemy również o ważnych sprawach finansowych i politycznych.
Zobacz także
REKLAMA