
Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli do biura Rzecznika Praw Dziecka Moniki Hornej-Cieślak. Według „Wirtualnej Polski” Agenci wykonują czynności wobec RPD na polecenie Prokuratury Okręgowej w Szczecinie w związku ze śledztwem dotyczącym zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstw z art. 231 i 234 Kodeksu karnego, czyli nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego oraz fałszywego oskarżenia.
Informację potwierdził w Polsat News rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.
„Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego przyszli dzisiaj do pani rzecznik. Działali na polecenie Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, to prokurator wydał taki nakaz do działania agentów CBA. Nakaz dotyczył zatrzymania pewnych rzeczy, do śledztwa prowadzonego przez szczecińską prokuraturę” – powiedział Dobrzyński.
Dodał, że postępowanie prowadzi prokuratura, a CBA wykonuje jedynie zlecone czynności. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych zaznaczył także, że sprawa nie dotyczy podejrzenia korupcji.
Miała wykorzystać stanowisko, by odebrać dzieci rodzinie. Horna-Cieślak sama ma teraz kłopoty
Postępowanie ma związek z interwencją Moniki Hornej-Cieślak wobec rodziny z warszawskiej Białołęki, opisaną przez portal Zero.pl. Według doniesień serwisu internetowego w sierpniu rzeczniczka była świadkiem sytuacji, w której kobieta miała szarpać dziecko i na nie nakrzyczeć po próbie wbiegnięcia na ulicę. Horna-Cieślak zwróciła jej uwagę, a następnie zawiadomiła policję. W konsekwencji wobec rodziców wydano nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci, a trzy- i czterolatek trafili do placówki opiekuńczo-wychowawczej.
Zero.pl, powołując się na stanowisko sądu rodzinnego, podało, że działania podjęte w tej sprawie „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej”. Według cytowanej przez portal oceny „maszyna państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia”.
Rzecznik Praw Dziecka odrzuciła te zarzuty. W rozmowie z PAP Horna-Cieślak przekazała, że działała w granicach swoich kompetencji i kierowała się bezpieczeństwem dzieci. Zaznaczyła również, że rodzina była wcześniej znana służbom i objęta procedurą Niebieskiej Karty.
Dobrzyński zaapelował, aby nie doszukiwać się w działaniach CBA „drugiego dna”.
