Andruszkiewicz: Opozycja chce, by Polacy byli tanią siłą roboczą!

Wiceminister cyfryzacji w rządzie Mateusza Morawieckiego Adam Andruszkiewicz ostro zaatakował opozycję za skrytykowanie założeń programowych Prawa i Sprawiedliwości, które podczas sobotniej konwencji tej partii w Lublinie przedstawił prezes Jarosław Kaczyński.

Wśród wielu obietnic znalazła się także zapowiedź podwyższenia płacy minimalnej do 3000 zł na koniec 2020 roku i do 4000 zł w 2023 roku. Pomysł ten skrytykowało wielu publicystów i polityków opozycji. Andruszkiewicz, który jest kandydatem do Sejmu z listy PiS, zareagował na to wpisem na Twitterze.

„Wzrost płac będzie wściekle atakowany przez opozycję”, napisał Andruszkiewicz. „Ich zagraniczni patroni dali im jasny cel: utrzymać Polskę w roli dostarczyciela taniej siły roboczej, np. na szparagi do Niemiec. Natomiast naszym celem jest, by Polacy żyli w dobrobycie. W Polsce. I TAK BĘDZIE!”, zapowiedział.

Internauci i ekonomiści nie podzielili zachwytów Andruszkiewicza.

„A po ile będzie euro – albo chleb – jak pensja minimalna będzie po 4 tys. złotych”, spytał ekspert w dziedzinie podatków w Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski.

„Czy PiS ma świadomość, że minimalna 3000 zł brutto jest równoznaczna z likwidacją sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce?!”, napisał z kolei Karol Misiuda z Nowoczesnej.

Natomiast dziennikarz Onetu Kamil Dziubka przypomniał, że obecnie pensja minimalna wynosi 2250 zł. Spełnienie zapowiedzi PiS oznacza, że „za kilkanaście miesięcy właściciele firm będą musieli wysupłać dla każdego pracownika dodatkowe 750 zł miesięcznie. Albo zwolnić. Najlepiej być emerytem, albo nie mieć 26 lat, albo zarabiać minimalną pensję. Absolutnie nie wykazywać inicjatywy, nie zakładać firmy”, skomentował publicysta.

Komentarze