
Polski rynek pelletu drzewnego stoi w obliczu jednego z największych napięć w ostatnich latach. Ten ekologiczny opał, który jeszcze niedawno był uważany za komfortową i względnie tanią alternatywę dla węgla czy gazu, w sezonie grzewczym 2025/2026 stał się towarem deficytowym i droższym jak nigdy dotąd. Oto, co warto wiedzieć o tym zjawisku i co to oznacza dla gospodarstw domowych.
Braki pelletu w magazynach – jak źle jest naprawdę?
Jeszcze kilka tygodni temu pellet można było kupić w znacznej większości składów opału. Dziś wiele z nich świeci pustkami: klienci zgłaszają, że pellet „znika ze sklepów”, a zapasy topnieją bardzo szybko. Dostawy są ograniczone, a wiele składów wprowadza limity sprzedaży, np. do kilkunastu worków na osobę lub zapisów z dużym wyprzedzeniem.
Ceny pelletu wzrosły jak nigdy – nawet kilkukrotnie
Jesień 2025 r. i wczesna zima pokazały, że pellet nie jest już „tanim opałem”. Ceny poszybowały w górę:
-
Jeszcze rok temu pellet kosztował średnio ok. 1300–1600 zł za tonę.
REKLAMA -
Teraz w wielu miejscach cena wynosi 2300–3000 zł za tonę, a nawet – wg niektórych raportów – dochodzi do 4500 zł/tona przy krótkiej dostępności.
To oznacza, że opał, który jeszcze sezon temu był zauważalnie tańszy niż węgiel, stał się jednym z droższych paliw stałych dostępnych na rynku.
Skąd te problemy? Główne przyczyny kryzysu pelletu
-
Wyjątkowo surowa zima i gwałtowny wzrost zapotrzebowania
Niskie temperatury w pierwszych tygodniach roku sprawiły, że popyt na opał, w tym pellet, wzrósł szybciej, niż przewidywały to prognozy producentów i dostawców.REKLAMA -
Brak surowców do produkcji – trocin
Część tartaków miała ograniczoną produkcję trocin – kluczowego surowca do produkcji pelletu – m.in. z powodu mrozów i problemów logistycznych. To skutkowało spadkiem wydajności zakładów pelletowych. -
Planowanie zakupów „na ostatnią chwilę”
Wielu użytkowników zdecydowało się kupować opał dopiero zimą, zamiast robić zapasy w sezonie letnim, co dodatkowo zwiększyło presję na rynek w momentach największego popytu. -
Import i rynek UE
Rosnące popyt na pellet w całej Europie sprawia, że krajowa produkcja nie nadąża za potrzebami. Polska – jako jeden z większych producentów w UE – musi konkurować o surowiec również z sąsiadami.
Co robią władze i rynek?
Sprawą zainteresował się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), który analizuje, czy za wybuch cen pelletu nie odpowiadają działania antykonkurencyjne na rynku.
Minister energii również rozważa interwencję w sprawie obecnej sytuacji na rynku pelletu.
Czy to trwały kryzys? Opinie ekspertów
Nie wszystkie źródła uważają, że obecna sytuacja oznacza długofalowy brak pelletu. Z informacji ekspertów wynika, że:
-
sezonowe wahania i chwilowe czyszczenie magazynów to normalna część funkcjonowania rynku paliw stałych,
-
choć popyt jest wysoki, łańcuch dostaw generalnie działa i pellet nadal trafia do odbiorców,
-
produkcja pelletu i jego transport są stabilne mimo krótkotrwałych trudności z dostępnością.
Oznacza to, że obecne braki i wzrosty cen mogą być bardziej efektem sezonowych napięć niż całkowitego załamania rynku.
Co to oznacza dla użytkownika?
- Jeśli ogrzewasz dom pelletem, planowanie zakupów z wyprzedzeniem jest dziś kluczowe – zwłaszcza przed sezonem grzewczym.
- Zakup pelletu „na ostatnią chwilę” w zimie może oznaczać wyższe koszty i większe trudności z dostępnością.
- Obserwuj lokalne składy i zabezpieczaj zapas wcześniej, by uniknąć nagłych skoków cen.
