Fot. Facebook.com/ministerstwo.edukacji.nauki

Minister edukacji Przemysław Czarnek skomentował wyznanie księdza Alfreda Wierzbickiego, który w ostatnim czasie odszedł z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Powiedział, że jego słowa były „słowami osoby sfrustrowanej”.

W rozmowie z magazynem „Więź” duchowny wyjaśnił powody odejścia z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Oświadczył, że przyczyną było postępowanie dyscyplinarne, wszczęte w ubiegłym roku po jego krytycznych wypowiedziach na temat środowisk LGBT.

– Dojrzewałem do tej decyzji, gdy na uczelni toczyło się wobec mnie postępowanie dyscyplinarne. Sam jego przebieg to była jedna wielka sugestia, żeby odejść. Dręczono mnie i poniżano. Zacząłem myśleć, że nie chcę mieć do czynienia z tym środowiskiem. Nie było to łatwe, bo ten uniwersytet mnie uformował, sam również coś wniosłem w jego rozwój – powiedział ksiądz.

– Na KUL wyczuwalne są próby ręcznego sterowania przez prof. Przemysława Czarnka, który został ministrem. W naszej Katedrze Etyki przygotowaliśmy program kształcenia nauczycieli etyki. Przeszedł całą ścieżkę akceptacji na KUL, aż przyszła wiadomość, że minister polecił przygotowanie nowego programu emerytowanemu pracownikowi uczelni, który nigdy się wprost etyką nie zajmował. Tak jakby naszej pracy nie było – mówił ks. Wierzbicki w rozmowie z „Więzią”.

Przemysław Czarnek odpowiedział na te słowa. „To słowa osoby sfrustrowanej, obrażające obecnego Rektora KUL i pracowników naukowych tej uczelni. Ks. Wierzbickiemu, jako chrześcijanin, proponuję więcej modlitwy i refleksji nad sobą, wybaczając złe słowa i myśli kierowane pod moim osobistym adresem” – napisał na Twitterze.

Udostępnij:

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę