„Czuję się oszukana”. Hartwich rezygnuje z kandydowania z listy Koalicji Obywatelskiej. Do akcji wkracza Schetyna!

Iwona Hartwich była jedną z liderek zeszłorocznego protestu w Sejmie opiekunów osób niepełnosprawnych. Niedawno w mediach pojawiła się informacja, że mama niepełnosprawnego Jakuba zamierza spróbować swoich sił w polityce i że będzie kandydować z list Koalicji Obywatelskiej. Pogłoski te potwierdzała jeszcze parę dni temu sama Hartwich

– Solidnie zgłębiłam wiedzę o protestach. Każdy z tych przeciwko władzy jest polityczny. Od kiedy zaczęłam walczyć o swoje dziecko, można powiedzieć, że jestem wmieszana w politykę – mówiła, uzasadniając swoje zaangażowanie w wybory parlamentarne.

Decyzję Iwony Hartwich o starcie w wyborach z zadowoleniem przyjął Grzegorz Schetyna. „To zaszczyt, że Koalicję Obywatelską budujemy z takimi wspaniałymi ludźmi jak Iwona Hartwich. Będą z nami kolejni społecznicy, aktywiści i samorządowcy”, napisał lider PO na Twitterze.

Czytaj także:  Rolnik wykrwawił się na śmierć. Byk przebił mu aortę!

Sytuacja jednak zmieniła się we wtorek 30 lipca, po tym, jak Schetyna ogłosił nazwiska liderów list wyborczych KO. Tego samego dnia Iwona Harwich zamieściła oświadczenie na Facebooku.

„Chciałam oficjalnie poinformować, że nie będę kandydować w wyborach do Sejmu z listy Koalicji Obywatelskiej”, napisała. W dalszej części wpisu Hartwich ujawniła kulisy spotkania w sprawie układania list. „Podczas rozmów, na które zostałam zaproszona przez poważnego polityka Platformy Obywatelskiej, otrzymałam propozycję startu w wyborach z miejsca 3, na które się zgodziłam. Dzisiaj dowiedziałam się, że mam startować z miejsca nr 7. Jeszcze w lipcu zostałam telefonicznie zapewniona, że nic się nie zmieniło”, ujawniła.

„Moje działania od 12 lat związane są z walką o poprawę sytuacji Osób z Niepełnosprawnościami w Polsce, dlatego dzisiejszą decyzję Platformy Obywatelskiej odbieram jako niepoważne potraktowanie nie tylko mojej osoby, ale również środowiska Osób z Niepełnosprawnościami. Cała sytuacja jest dla mnie bardzo przykra i czuję się oszukana”, oceniła Hartwich, kończąc swój post.

Czytaj także:  Stanisław Piotrowicz: Gdybym był komunistą, to byłbym dzisiaj w PO!

Zupełnie inną wersję przedstawił poseł PO Tomasz Lenz, który otwiera listę Koalicji Obywatelskiej w Toruniu, czyli w tym samym okręgu, z którego miała kandydować Iwona Hartwich.

Lenz stwierdził, że „nie było mowy o trzecim miejscu” dla Hartwich. Wyjaśnił, że dostała „pierwsze wolne” miejsce na liście, tuż za posłem Mężydło. – W pierwszej piątce musi być miejsce dla Grudziądza i Włocławka, otrzymali je poseł Tomasz Szymański i była posłanka Domicela Kopaczewska. Muszą być też minimum dwie panie, w tym na piątym miejscu samorządowiec, jest więc Barbara Zalewska, zgłoszona przez ZNP – powiedział poseł PO.

Tomasz Lenz zastrzegł, że nie chce komentować sprawy, ponieważ zna i szanuje Iwonę Hartwich. – Jednak dziwię się jej, bo w tym okręgu jest dla nas sześć mandatów. Nic, tylko robić kampanię. Ale jak ktoś myśli tylko o sobie, a nie o odsunięciu PiS od władzy, to szkoda – skwitował.

Czytaj także:  PiS z większością w Senacie? Burza w sieci!

Nie wiadomo ostatecznie, jak sprawa Iwony Hartwich się skończy, ponieważ spotkał się z nią dziś lider PO Grzegorz Schetyna. Po rozmowie szef Platformy przekazał PAP, że będzie rekomendował Zarządowi Krajowemu Platformy, by Hartwich kandydowała z miejsca trzeciego listy Koalicji Obywatelskiej w Toruniu,  a nie z  siódmego, jak rekomendował zarząd PO.  Hartwich poinformowała po spotkaniu ze Schetyną, że jeżeli otrzyma trzecie miejsce, to będzie kandydować.

 


Komentarze