
Właściciele mieszkań w blokach oraz domów jednorodzinnych nieświadomie znaleźli się w finansowej pułapce, która w najbliższych latach wydrenuje ich portfele do cna. Nowe unijne przepisy dotyczące emisji z budynków mieszkalnych oznaczają wprowadzenie ukrytej daniny.
Główną przyczyną nadchodzącego wstrząsu jest system ETS2, czyli rozszerzenie handlu uprawnieniami do emisji na sektor budownictwa i transportu. Od 2027 roku każda tona dwutlenku węgla wyemitowana podczas ogrzewania domu węglem czy gazem zostanie obłożona dodatkową opłatą, którą dostawcy paliw przerzucą bezpośrednio na odbiorców końcowych.
W praktyce oznacza to, że comiesięczne rachunki za ogrzewanie oraz ciepłą wodę zaczną systematycznie puchnąć, a lokatorzy bloków zobaczą te zmiany w formie rekordowych zaliczek na fundusz remontowy i koszty eksploatacji.
Ogromne koszty
Dla mieszkańców starych, nieocieplonych budynków sytuacja maluje się w wyjątkowo ciemnych barwach, ponieważ to oni zapłacą najwyższą cenę za brak termomodernizacji.
Wyliczenia wskazują, że w ciągu najbliższej dekady przeciętna polska rodzina będzie musiała oddać państwu dodatkowe tysiące złotych tylko za to, że ich budynek nie spełnia wyśrubowanych norm energetycznych. System został skonstruowany w sposób bezlitosny – im gorsza klasa energetyczna mieszkania, tym wyższy podatek emisyjny zostanie doliczony do każdego metra sześciennego gazu czy tony węgla.
Zarządcy spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych już teraz ostrzegają przed falą niewypłacalności lokatorów, których nie będzie stać na opłacenie skokowo rosnących kosztów utrzymania. Aby uniknąć maksymalnych stawek nowej daniny, konieczne będą gigantyczne inwestycje w pompy ciepła, fotowoltaikę oraz docieplenia, za które i tak ostatecznie zapłacą właściciele mieszkań.
