Gwiazda „M jak miłość” utrzymuje się z niskiej emerytury i nie ma obiecanych przez PiS darmowych leków dla seniorów

Znana polska aktorka Teresa Lipowska, która zagrała między innymi w znakomitej komedii „Rzeczpospolita babska”, w telewizyjnym programie „Pytanie na śniadanie” stwierdziła, że gdyby nie gra w serialu „M jak miłość” trudno byłoby jej przeżyć z otrzymywanej emerytury.

Aktorka oskarżyła PiS, że oszukał emerytów i rencistów w kwestii darmowych leków dla seniorów. – Mieliśmy jako seniorzy mieć leki darmowe, a ja byłam ostatnio w aptece i na dziewięć leków żadnego nie miałam za darmo. Także dziękuję za opiekę – powiedziała.

Lipowska podkreśliła, że gdyby nie to, że cały czas jest aktywna zawodowo, to trudno byłoby jej przeżyć przez cały miesiąc tylko z emerytury.

– Gdybym nie miała takiego wielkiego szczęścia, a w moim wieku to jest wyjątkowe szczęście, że trafiłam na serial, który mi, że tak powiem, uzupełnia tę emeryturę co miesiąc, i mogę sobie pozwolić na parę rzeczy, to byłoby bardzo cieniutko – stwierdziła w rozmowie z „Super Expressem”.

Czytaj także:  Martyniuk chwali telewizję Kurskiego. Jest w niej więcej miejsca na zabawę

Odtwórczyni roli żony gen Władysława Sikorskiego w filmie „Katastrofa w Gibraltarze” ujawniła również wysokość otrzymywanego świadczenia.

– Oczywiście, można dyskutować nad tym, czy jest to emerytura wysoka, czy niska, po 60 latach pracy te 2200, a 2000 złotych na rękę – stwierdziła. – Uważam, że to jest taka średnia emerytura, bo bywają gorsze. To jest tylko i wyłącznie z gaży, czyli z części w teatrze, a nie od żadnych dodatków, filmów czy koncertów – zauważyła.


Komentarze