Kiedyś Magdalena Ogórek przekonywała: „Nie potrzebowaliśmy Niemca, by zabić Żyda”, dziś jej poglądy uległy zmianie

  •  

Obecnie Magdalena Ogórek pracuje dla TVP i raczej identyfikuje się z prawą stroną, którą w ostatnim czasie mocno dopinguje w obronie dobrego imienia Polski na arenie międzynarodowej. Jeszcze 4 lata temu, o stosunku Polaków do Żydów, dziennikarka mówiła jednak zupełnie coś innego, niż teraz.

Nie tak dawno startowała w wyborach prezydenckich z ramienia SLD, dziś utożsamia się z PiS. Magdalena Ogórek z wykształcenia jest historykiem oraz doktorem nauk humanistycznych, jednak wydaje się, że powinna przykładać większą wagę do tego co mówi o faktach i wydarzeniach historycznych. Stosunek do nich zmienia bowiem w zależności od środowiska, z którym w danym momencie się utożsamia. Obecnie, gdy toczy się spór na linii Polska-Izrael, dziennikarka na swoim Twitterze z całych sił wspiera rządzących oraz popiera ich walkę o dobre imię kraju.
„Kochana Prawa Strono! Wielkie #FF dla Was Wszystkich za walkę o prawdę, za tweety o #GermanDeathCamps! Jak siły zabraknie, to Różaniec Św. w duchu i na nowo do boju!” – pisze Magdalena Ogórek.

Dziennikarka dodatkowo aktywnie uczestniczy w podawaniu linku do wpisu Krystyny Pawłowicz, który dotyczy mordowania Polaków przez Żydów.

Sęk w tym, że jeszcze 4 lata temu jej nastawienie do problemu relacji polsko-żydowskich było inne, o czym świadczy choćby wpis dotyczący książki „Judenjagd”. Po jej lekturze pozwoliła sobie na taki oto komentarz:

„Świetna praca, poprzedzona bardzo wnikliwym stanem badań. Tacy też byliśmy. Nie potrzebowaliśmy Niemca by zabić Żyda”.

Radykalną zmianę poglądów dziennikarki przypomniał publicysta Przemysław Szubartowicz, który ujął to w następujących słowach:

– Pani Magdo, proszę przekonać swoje środowisko polityczne, aby zablokowało ustawę o IPN. Książka „Judenjagd” też by się nie ukazała” – zaapelował publicysta.

Komentarze