Koalicja Obywatelska nie ma pomysłu na kampanię! Liczy na pomoc zagranicy!

„Nawet politycy Koalicji Obywatelskiej, z którymi rozmawialiśmy w ostatnich dniach i tygodniach, przyznają, że kampania KO po dobrym i ofensywnym początku na przełomie czerwca i lipca mocno zwolniła”, pisze „Rzeczpospolita”.

O ile sukcesem było zaangażowanie polityków opozycji w nagłośnienie afery samolotowej byłego marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, zakończone jego dymisją, to ostatnie dni i tygodnie upłynęły na kłopotach z budowaniem list, i to nawet już po ich prezentacji na posiedzeniu Rady Krajowej w zeszłym tygodniu.

We wtorek ze startu w wyborach zrezygnowała wieloletnia posłanka Platformy Elżbieta Radziszewska, podając do publicznej wiadomości, że standardy ustalania list w jej okręgu daleko odbiegały od tych, które powinny w polityce obowiązywać. W ostatnich godzinach z ubiegania się o mandat poselski w innym okręgu wycofał się też były poseł PO Marek Poznański. Takich rezygnacji jest więcej, dlatego można się spodziewać, że kształt list KO przedstawiony do rejestracji będzie odbiegać od tego już zaprezentowanego.

Czytaj także:  Sikorski: Kaczyński w rządzie będzie decydował o tym, komu założyć podsłuch

Sytuację w KO wykorzystuje PiS. – W Platformie Obywatelskiej panuje wewnętrzna destrukcja i chaos – powiedział we wtorek szef sztabu PiS Joachim Brudziński.

Kłopoty z listami rzeczywiście są i – jak wynika z informacji rozmówców „Rzeczpospolitej”– osłabiają morale w PO w niektórych okręgach. To wszystko ma z kolei wpływać na niezadowalające tempo zbierania podpisów pod listami.

Na tym jednak problemy największego komitetu opozycyjnego się nie kończą. Koalicji Obywatelskiej brakuje bowiem pomysłu na atrakcyjny przekaz do wyborców w kluczowej fazie kampanii.

Dziennik pisze, że „Warszawę, zwłaszcza środowisko Platformy, obiegła ostatnio informacja, że partia zamówiła w zewnętrznej, zagranicznej firmie plany czy strategie, ekspertyzy dotyczące najbardziej korzystnego przesłania na jesień, zwłaszcza jeśli chodzi o komunikację z wyborcami na spotkaniach w terenie”.

To ewentualne „wykorzystanie propozycji zagranicznych doradców ma być teraz przedmiotem ostrej wewnętrznej dyskusji wśród polityków Platformy na wysokim szczeblu”, czytamy w dzienniku. „Jak słyszymy od jednego z naszych informatorów, jedna z nich szła bardzo daleko: poszło o to, jak bardzo KO ma się odcinać w finałowych tygodniach starcia o Sejm od rządów koalicji PO–PSL z lat 2007–2015”, ujawnia „Rzeczpospolita”.

Komentarze

Nie przegap najciekawszych wiadomości! Obserwuj nas w Google News.