
Wypłacanie pieniędzy z bankomatu przestaje być darmową usługą, a staje się kosztownym przywilejem, na którym banki i operatorzy zarobią miliony. W całym kraju wchodzą w życie drastyczne ograniczenia kwotowe oraz nowe, skomplikowane systemy naliczania prowizji.
Największą rewolucją jest zmiana sposobu naliczania opłat przez gigantów takich jak Visa i Mastercard, którzy od lutego 2026 roku wprowadzili tzw. model mieszany. Zamiast jednej, niskiej opłaty stałej, każda wypłata jest teraz obciążona bazową kwotą oraz dodatkowym procentem od wartości transakcji.
W praktyce oznacza to, że przy wypłacie 1000 zł koszt obsługi dla banku wzrósł niemal dwukrotnie, co błyskawicznie przekłada się na nowe cenniki dla klientów końcowych, szczególnie tych korzystających z „obcych” bankomatów.
Niskie limity
Jednocześnie operatorzy tacy jak Euronet czy Planet Cash drastycznie tną limity jednorazowych wypłat, szczególnie w przypadku popularnego systemu BLIK. W wielu miejscach za jednym razem można wyciągnąć zaledwie 200 lub 400 zł, co zmusza użytkowników do wykonywania kilku operacji pod rząd.
Każda taka dodatkowa sesja to kolejne prowizje i opłaty operacyjne, które w skali miesiąca mogą urosnąć do kwot pozwalających na opłacenie solidnych zakupów spożywczych.
