
Mieszkańcy bloków, którzy próbują oszczędzać na ogrzewaniu poprzez całkowite zakręcanie kaloryferów, znaleźli się na celowniku. Proceder „ogrzewania się od sąsiada” przez ściany przestał być bezkarny i jest obecnie traktowany jako działanie na szkodę wspólnoty oraz samej konstrukcji budynku.
Głównym powodem zaostrzenia kursu wobec „oszczędnych” lokatorów jest naruszanie bilansu cieplnego budynku. Całkowite wychłodzenie jednego lokalu zmusza osoby mieszkające za ścianą, powyżej lub poniżej do intensywniejszego grzania, aby utrzymać u siebie znośną temperaturę.
Weryfikacja temperatury w mieszkaniach odbywa się przy pomocy nowoczesnych podzielników ciepła z modułem radiowym oraz kamer termowizyjnych, które bezbłędnie wskazują „zimne plamy” na mapie bloku. Jeśli system wykaże, że w danym lokalu temperatura spadła poniżej ustawowego minimum (zazwyczaj 16 stopni Celsjusza), zarządca ma prawo wszcząć postępowanie wyjaśniające.
Nowe wytyczne
Sytuacja prawna lokatorów skomplikowała się po wprowadzeniu nowych wytycznych dotyczących minimalnego zużycia ciepła. Przepisy nakładają obowiązek utrzymywania w mieszkaniach temperatury uniemożliwiającej degradację budynku, a uporczywe wychładzanie lokalu może zostać uznane za naruszenie regulaminu porządku domowego.
Wspólnoty coraz częściej decydują się na montaż blokad na zaworach termostatycznych, które uniemożliwiają całkowite odcięcie dopływu wody do grzejnika, wymuszając tym samym podstawowy pobór energii.
