Czy ktoś zmusił Andrzeja Leppera do popełnienia samobójstwa?

Od śmierci byłego lidera Samoobrony, wicepremiera i ministra rolnictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, minęło już sześć lat. Wciąż nie milkną jednak spekulacje na temat okoliczności, w jakich Andrzej Lepper pożegnał się z życiem w piątek 5 sierpnia 2011 roku.

Sprawa od początku budzi kontrowersje i wiele pytań pozostaje do dziś bez odpowiedzi. Dlaczego sekcja zwłok została przeprowadzona dopiero w poniedziałek, czyli trzy dni po śmierci Leppera? W jakim celu przy budynku, w którym mieściło się jego biuro w Warszawie, postawiono wąskie, sięgające do okien gabinetu ówczesnego szefa Samoobrony, rusztowanie budowlane? Z jakiego powodu zbagatelizowano odkrycie przez policyjnych techników śladów butów w miejscu znalezienia zwłok? I w końcu, czy człowiek w depresji, który chce się targnąć na życie, umawiałby się ze znajomymi na grilla i doradzał, jaką należy kupić kiełbasę?

Kolejne nieznane wątki związane z tajemniczą śmiercią Andrzeja Leppera ujawnił właśnie dziennikarz śledczy Tomasz Sekielski w Fokus TV. W materiale wyemitowanym w tej stacji telewizyjnej pojawia się hipoteza, że ktoś mógł wywierać na Leppera presję, by ten targnął się na swoje życie. Tropy mają prowadzić do Zakonu Rycerzy Michała Archanioła, organizacji zarejestrowanej na Ukrainie w 1997 roku, z której założycielem były szef Samoobrony współpracował w ostatnich latach życia.

Mykoła Hinajło, bo o nim mowa, utrzymujący zażyłe relacje z ukraińskimi służbami oraz z radzieckim wywiadem wojskowym GRU, wprowadził Leppera na ukraińskie salony. Był też jego doradcą na Ukrainie od 2006 roku, gdy Lepper pełnił funkcję wicemarszałka sejmu.

Hinajło jest byłym radzieckim żołnierzem, który stacjonował w Polsce. To właśnie spośród wojskowych Armii Radzieckiej, a wśród nich agentów służb specjalnych Ukrainy i Rosji, w tym GRU, rekrutują się działacze Zakonu Rycerzy Michała Archanioła, który wbrew swojej mylącej nazwie nie jest instytucją o charakterze religijnym.

Telewizyjny dokument z cyklu „Tomasz Sekielski. Teoria spisku” niedwuznacznie wskazuje, że sprawa śmierci Leppera może mieć drugie dno i że jest rozwojowa. Należący do Zakonu Rycerzy Michała Archanioła Petro Stech w marcu 2016 roku zginął w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach w hotelu w Łucku. Stech był adwokatem w Lublinie i posiadał w obywatelstwo polskie. Umiera akurat tego samego dnia, w którym ma przekazać informacje o niejasnych finansowych operacjach Zakonu oraz o powiązaniach z tą organizacją Andrzeja Leppera. Dziwnym zbiegiem okoliczności w dniu śmierci Petra Stecha w luksusowym i nowoczesnym hotelu w Łucku, w którym nocował adwokat, zepsuł się wewnętrzny monitoring.

Komentarze