Kukiz chciał załatwić Liroya przy pomocy służb? Prokuratura bada sprawę!

W sierpniu do Prokuratury Krajowej wpłynęło zawiadomienie o tym, że lider ugrupowania Kukiz’15 Paweł Kukiz użył swoich znajomości w służbach specjalnych do wewnętrznych rozgrywek z posłem Piotrem Liroyem-Marcem. Pismo o zbadanie tej sprawy z art. 231 par. 1 KK złożył były warszawski radny PO Paweł Sykulski. Sprawa światło dzienne ujrzała dopiero teraz.

Jak poinformował prokuraturę Sykulski, Kukiz miał zlecić „bezprawne i niepodyktowane żadnym interesem rangi państwowej, działania operacyjne, mające na celu ustalenie właściciela samochodu osobowego marki Volkswagen Lupo, nr rej. XXX, którym porusza się osoba bliska dla innego posła na Sejm RP”.

Sprawa rozpoczęła się na majowym wyjazdowym posiedzeniu klubu poselskiego Kukiz’15 w Gdańsku. Wówczas to lider partii zarzucił Liroyowi, w tym czasie posłowi tego ugrupowania, utrzymywanie znajomości z podejrzanymi osobami, w tym m.in. z Sykulskim, od którego poseł kupił auto dla swojej partnerki życiowej.

Według dyrektora biura poselskiego Liroya-Marca Kukiz pokazał wtedy jego pracodawcy wyciąg z ewidencji pojazdów, mówiąc: – Ty dostałeś ten samochód od radnego Platformy, ja wszystko wiem, bo służby mi meldują.

Auto w tym czasie nie zostało jeszcze przerejestrowane na Marca i ten fakt miał być przyczyną wykluczenia Liroya z szeregów klubu Kukiz’15. W wydanym oświadczaniu władze partii stwierdziły, że „Piotr Liroy-Marzec w swojej działalności poselskiej otoczył się ludźmi, dla których, ze względu na nasze standardy, nie może być miejsca w ruchu Kukiz’15”. Wśród nich mieli się znajdować wpływowi działacze PO i PiS.

Czytaj także:  Sasin: Banaś się bardzo Polsce zasłużył

Komentarze