
Public domain
Były prezydent Aleksander Kwaśniewski ocenił w Radiu ZET działania urzędującej głowy państwa, wskazując, że Karol Nawrocki realizuje dalekosiężny plan polityczny zmierzający do odsunięcia od władzy gabinetu Donalda Tuska w wyborach parlamentarnych w 2027 roku.
W opinii byłego prezydenta obecny gospodarz Pałacu Prezydenckiego charakteryzuje się znacznie większą samodzielnością decyzyjną wobec Prawa i Sprawiedliwości niż Andrzej Duda:
„Duda był stricte z PiS, współpracował z Lechem Kaczyńskim, był w strukturach rządowych. Nawrocki nie i on wyrywa się Kaczyńskiemu spod pełnej kontroli. Nawet jeśli ma osoby z PiS w Pałacu, to są to ludzie wybrani przez niego”.
Kwaśniewski zwrócił uwagę, że w podziale sceny politycznej Nawrockiemu jest ideowo bliżej do Konfederacji niż do struktur partyjnych PiS, a jego radykalizm pozostaje niedoszacowany. Kluczowym elementem tej strategii ma być ukształtowanie po wyborach w 2027 roku większości prawicowej przekraczającej łącznie 50 proc. mandatów, co pozwoliłoby głowie państwa przejąć decydujący wpływ na formowanie rządu:
„Zwycięstwa prawicy podzielonej, ale takiej, żeby w sumie miała więcej niż 50 proc. I być wówczas akuszerem rządu, dla którego on – zgodnie z konstytucją – będzie wyznaczał premiera”.
Wizja systemu prezydenckiego i krytyka narastającej polaryzacji
Według Aleksandra Kwaśniewskiego powodzenie tego scenariusza oznaczałoby faktyczne wprowadzenie w Polsce systemu prezydenckiego bez konieczności nowelizacji ustawy zasadniczej, która wymaga większości dwóch trzecich głosów w Sejmie. W takim układzie współpracujący z prezydentem premier oraz parlamentarna większość mogliby w drodze zwykłych ustaw przekazywać głowie państwa kolejne uprawnienia, w tym w obszarze bezpośredniego powoływania szefów służb specjalnych czy decydowania o dymisjach poszczególnych ministrów.
Odnosząc się do konfrontacyjnej linii sporu pomiędzy Pałacem Prezydenckim a rządem Donalda Tuska, były prezydent ocenił, że współczesna walka o władzę porzuciła zabieganie o umiarkowany elektorat na rzecz pogłębiania podziałów:
„Teraz nowym paradygmatem jest polaryzacja. Czyli dzielimy społeczeństwo: »My i oni. My słuszni, tamci wrogowie, zdrajcy, zaprzańcy«”.
W podsumowaniu Kwaśniewski podkreślił, że stosowanie takiej metody politycznej w realiach aktualnych wyzwań geopolitycznych rodzi bezpośrednie zagrożenie dla spójności państwa:
„Pięć lat prezydentury w warunkach polaryzacji to duży błąd. A w warunkach zagrożenia zewnętrznego, jakie mamy obecnie, to wręcz katastrofa. Od prezydenta oczekiwałbym, że raczej skleja kapitał społeczny, a Karol Nawrocki nie chce tego robić”.
