
Prezydent Karol Nawrocki ogłosił w czwartkowym orędziu podpisanie ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, zaznaczając, że jego decyzja ma zakończyć polityczny impas wokół cen nośników energii.
Głowa państwa nawiązała do realiów ekonomicznych gospodarstw domowych, wskazując na ceny benzyny przekraczające 8 zł za litr oraz oleju napędowego powyżej 9 zł:
„W polskich domach pojawia się pytanie czy damy radę? Czy zapłacimy wszystkie rachunki, czy będzie nas stać, żeby zatankować samochód, czy wystarczy na prąd, czy zimą wystarczy na gaz, na węgiel? Państwo nie może odpowiadać na te pytania kolejną polityczną awanturą, bo od tego paliwo nigdy nie stanie się tańsze, a żaden rachunek nie zrobi się niższy”.
Prezydent przypomniał kampanijne zapowiedzi Donalda Tuska dotyczące paliwa po 5,19 zł za litr i zarzucił rządowi zwlekanie z realną obniżką danin:
„Cena paliw wpływa na wszystko, jest obecna w cenie chleba dowożonego do sklepu, mleka, produktów dla dzieci czy materiałów budowlanych. Marszałek Sejmu jednak mrozi ten projekt. Olej napędowy po 10 zł to więcej pieniędzy w budżecie z VAT-u i większy zysk dla Orlenu, który potem wypłaci ministrowi finansów solidną dywidendę”.
Odnosząc się do rządowej presji i argumentacji gabinetu, Karol Nawrocki porównał sytuację do sporu z grudnia ubiegłego roku o 3 mld zł na ochronę zdrowia, deklarując złożenie podpisu pod aktem prawnym:
„Teraz, przy okazji paliw, rząd premiera Tuska po raz kolejny stosuje szantaż. Nie, nie wobec mnie. Stosuje go wobec wszystkich tych, którzy zmagają się z wysokimi cenami paliw. Podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników. To rząd ponosi pełną odpowiedzialność za ceny paliw”.
Podpisaniu przepisów towarzyszyły konkretne żądania: natychmiastowe obniżenie cen na stacjach, przeznaczenie każdej pozyskanej z podatku złotówki na tańsze paliwo, zwiększenie zwrotu akcyzy za paliwo rolnicze oraz rozpoczęcie prac parlamentarnych nad prezydenckim projektem ograniczającym marże koncernów:
„Zamiast nieudanej protezy musi powstać system gwarantujący niższe ceny na stacjach. Podpisując ustawę, nie wycofuję swoich zarzutów dotyczących jej niekonstytucyjności”.
Z tego względu prezydent zapowiedział równoległe skierowanie aktu do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej.
Ocena sytuacji gospodarczej kraju i krytyka zadłużenia państwa
W drugiej części wystąpienia prezydent odniósł się do stanu finansów publicznych, przywołując obniżenie ratingu Polski przez agencję Moody’s, ostrzeżenia Rady Fiskalnej oraz deficyt budżetowy po sierpniu przewyższający 150 mld zł. Karol Nawrocki wskazał na prognozowany wzrost długu publicznego o ponad bilion złotych w trakcie czteroletniej kadencji rządu:
„To ponad 26 tysięcy złotych długu na każdego Polaka. (…) Także na dziecko, które urodziło się dzisiaj w polskiej rodzinie i jeszcze nie zdążyło wypowiedzieć słowa mama, a obecny rząd już dopisał mu dług na 26 tysięcy. Obywatel nie może być zakładnikiem, bankomatem rządzących, a ja nie pozwolę na zasypywanie katastrofy finansowej rządu środkami wprost z kieszeni obywateli”.
Kończąc orędzie, prezydent podkreślił priorytety swojego urzędu w dobie kryzysu gospodarczego:
„Nie interesuje mnie polityczne szachy, interesuje mnie polski dom i to, czy jutro Polak zapłaci mniej za paliwo. Interesuje mnie człowiek, który o szóstej rano wsiada do samochodu i jedzie do swojej pracy. Przed nami jesień i zima, ale musimy pamiętać, że po każdej zimie przychodzi wiosna. Jutro musi być lepsze”.
