Nie dostał emerytury. ZUS uznał go za.. zmarłego!

Pewien emeryt z Grudziądza przestał odpowiadać na korespondencję ze strony Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Urzędnicy z tego powodu przestali wypłacać mu świadczenia, uznając, że.. mężczyzna nie żyje.

   

Do rozpoznania sytuacji doszło w niespodziewanym momencie. Andrzej Osiński, emeryt z Grudziądza udał się do Torunia i kiedy chciał wrócić pociągiem do domu, nie mógł kupić biletu. Okazało się, że na jego koncie nie było żadnych środków, choć właśnie tego dnia miał otrzymać pieniądze z tytułu emerytury.

Czytaj także:  „Dopadł i mnie ten drań”. Generał Koziej zakażony koronawirusem

Po powrocie do swojego miasta, emeryt postanowił osobiście dowiedzieć się w ZUS-ie, z jakiego powodu wstrzymano mu wypłatę emerytury. Dowiedział się, że uznano go za zmarłego. Tłumaczenia ze strony urzędników opierał się także na historiach osób, które pobierały pieniądze po śmierci bliskich osób. Dodatkowo, mężczyzna po wyjściu z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych spotkał listonosza, który miał mu doręczyć decyzję o wstrzymaniu.

   

Sprawa rozwiązała się po kilku dniach. Andrzej Osiński ponownie odwiedził ZUS, wypowiadając zdanie: ,,Dzień dobry, żyję, poproszę moją emeryturę”. W taki sposób urzędnicy przyjęli do wiadomości, że mężczyzna faktycznie żyje i wznowili mu wypłatę świadczenia.

Czytaj także:  Politycy PiS w tym roku nie zatańczą z Rydzykiem

Decyzja urzędu spowodowana była brakiem odpowiedzi emeryta na korespondencję. W listopadzie 2018 roku wysłane do niego zostało pismo na adres zamieszkania, który podał rok wcześniej. Dokument został jednak zwrócony z dopiskiem, że ,,mężczyzna się wyprowadził”.