„Nie pozwólmy zrobić z Polski śmietniska Europy”. Rolnicy przeciwni polityce rządu blokują drogi w całym kraju!

Środowe protesty organizowane przez Polski Związek Zawodowy Rolników mają odbywać się w całym kraju. Gospodarze chcą zatrzymać niekontrolowany import warzyw i owoców do Polski. Twierdzą, że swoje produkty coraz trudniej jest im sprzedać na krajowym rynku, a przy ich ewentualnej chęci wywozu płodów rolnych za granicę muszą spełnić szereg norm i badań. Rolnicy domagają się też zaległych wypłat odszkodowań za szkody łowieckie.

Producenci warzyw i ziemniaków z okolic Łęczycy w województwie łódzkim protest rozpoczęli w Topoli Szlacheckiej. Kolumną około 150 ciągników o godzinie 8 wjechali na drogę krajową nr 91. Rolnicy protestują przeciwko katastrofalnej sytuacji na rynku ziemniaków i warzyw.

– Chcieliśmy zwrócić uwagę na to, że my w ogóle nie możemy sprzedać naszych produktów wysokiej jakości, tymczasem do polskich marketów napływają warzywa i owoce z krajów Unii Europejskiej, które są często wycofywanymi produktami i zamiast na wysypisko trafiają na rynek polski – powiedział Radosław Kobus, jeden z uczestników protestu rozpoczętego w Topoli Królewskiej. – Cały czas słyszymy obietnice, że produkty wyprodukowane w Polsce będą oznaczane, a w marketach opakowania są takie same i niczym nie są wyróżniane – dodał.

– Liczyliśmy, ze będzie między 100 a 200 ciągników. Jest około 150, tak że jest nieźle – poinformował Kobus. – Z góry bardzo przepraszamy wszystkich uczestników ruchu drogowego za utrudnienia. My, rolnicy, nie jesteśmy temu winni. Rząd nas zwodził, a my ostrzegaliśmy, że takie będą konsekwencje, jeśli nasze postulaty nie zostaną wysłuchane. Jesteśmy poklepywani, zewsząd płyną informacje, jak sytuacja rolników się poprawia, że polska żywność będzie chroniona, a nadal nie ma żadnego konkretnego rozwiązania – wyjaśnił protestujący rolnik.

Rolnicy w proteście przeciwko polityce rządu blokują drogi w środę między innymi na Podlasiu, na Dolnym Śląsku, w województwie łódzkim i w Wielkopolsce. Twierdzą, że przepisy dyskryminują ich na rynku, a zachodni producenci warzyw wwożą je do Polski w ogromnych ilościach i nie są to dostawy odpowiednio kontrolowane. Rolnicy oczekują reakcji od rządu i ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela, którego dymisji już zażądali. Jeśli nie będzie zdecydowanej reakcji premiera Mateusza Morawieckiego, zapowiadają, że kolejny protest będzie już w Warszawie.

Komentarze