Nie tak dużo i nie tak szybko… Komplikacje w programie „Mieszkanie +”

Gdy hucznie i przy blasku fleszy uruchamiany był rządowy program mieszkaniowy „Mieszkanie +”,  zapowiadano budowę 100.000 mieszkań w ciągu roku. Dziś okazuje się, że taka skala oraz tempo wdrażania programu to utopia, co do czego eksperci nie mają wątpliwości ani najmniejszych złudzeń. Realizacja rządowych planów zderzyła się z realiami, twardymi i nieubłaganymi.

Powodów tego stanu rzeczy jest kilka. Zaczynając od braku do pracy rąk wykwalifikowanych budowlańców, poprzez skomplikowane procedury a na kłopotach z infrastrukturą kończąc. Problemy związane z brakiem robotników budowlanych już dziś mają prywatni deweloperzy, budujący osiedla, którzy w ubiegłym roku rozpoczęli budowę 100,5 tys. nowych lokali. Dla porównania w ramach rządowego programu „Mieszkanie +” jak dotąd rozpoczęto budowę niewielkiej, w porównaniu z założeniami programu, ilości lokali w kilku zaledwie miastach. W szczegółach wygląda to następująco (dane wg BGK nieruchomości): Katowice – 509, Jarocin – 366, Pruszków – 329, Wałbrzych – 215, Biała Podlaska – 186, Gdynia – 172, Kępno – 36.

Nie ma kto budować

Polski Związek Pracodawców Budownictwa w Polsce szacuje, że na chwilę obecną brakuje na naszym rynku ok. 150 tys. budowlańców, co w porównaniu z naszym zachodnim sąsiadem o trzykrotnie większym rynku, jest dramatycznym wynikiem gdyż w Niemczech brakuje tylko około 40 tys. Problemem z którym zderzył się rządowy program jest też czas. Czasochłonność procedur, od momentu ogłoszenia przetargu na budowę do jej rozpoczęcia jest bardzo mocnym drugim, oprócz braku siły roboczej, hamulcem programu. Całość przygotowań może zabrać nawet dwa lata, a aby program był efektywny i przyniósł założone skutki społeczne konieczne jest znaczące skrócenie tego okresu i maksymalne uproszczenie procedur.

Brak rąk do pracy do nie wszystko

Kolejne czynniki negatywnie wpływające na tempo realizacji to deficyt ziemi pod nowe inwestycje mieszkaniowe oraz rosnące koszty materiałów budowlanych. O ile problem z ziemią ma rozwiązać specjalna specustawa, to rząd nie znajdzie wystarczającej ilości rąk do pracy przy realizacji programu. Na konieczność zmian w dotychczasowych założeniach „Mieszkania +” wpływa też brak pełnej infrastruktury w większości miast. Konieczność dodatkowego doinwestowania w przeznaczone pod inwestycje tereny i uregulowanie ich faktycznego stanu prawnego niestety znacząco podniesie koszty, co w efekcie spowoduje wzrost ceny czynszu za metr kwadratowy powstających w ramach programu mieszkań. Okazuje się więc, że powstające w ramach rządowego lokale mieszkaniowe będą jednak droższe, a cena za wynajem za metr kwadratowy będzie jednak wyższa niż pierwotnie zapowiadano.

Mieszkanie+ po rekonstrukcji rządu

Wraz z początkiem bieżącego roku w wyniku rekonstrukcji rządu powstało nowe Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju przejmując wyłączny nadzór nad budownictwem, planowaniem i zagospodarowaniem przestrzennym oraz mieszkalnictwem, które to zagadnienia wcześniej leżały w gestii zlikwidowanego ministerstwa infrastruktury i budownictwa. Bezpośredni nadzór nad realizacją programu przejął nowy szef rządu Mateusz Morawiecki powołując Radę Mieszkalnictwa. Oprócz premiera w jej skład weszli minister inwestycji i rozwóju: Jerzy Kwieciński, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska, minister finansów Teresa Czerwińska, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, minister środowiska Henryk Kowalczyk oraz minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel. Ponadto Członkami Rady Mieszkalnictwa zostali też: prezes Rządowego Centrum Legislacji Jolanta Rusiniak oraz prezes BGK Nieruchomości Mirosław Barszcz, który pełni w niej rolę koordynatora. Czy i jak zmiany strukturalne wpłyną na realizację programu oraz, czy okaże się, że zmiany miały jedynie charakter kosmetyczny w oparciu o zmianę nazw i części kadr czy też pójdzie za nimi faktyczna zmiana to pokaże czas i rozwój zdarzeń w najbliższych miesiącach.

Komentarze