Niemcy mogli nie dopuścić do zeszłorocznego zamachu na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie!

Właśnie minął rok od zamachu, jakiego dokonali islamscy terroryści na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie. Okazało się, że zamachowiec Anis Amri, który spowodował śmierć 12 osób, w tym kierowcy z Polski Łukasza Urbana, mógł być zatrzymany już wcześniej i mogło w ogóle nie dojść do tej tragedii. Niemieccy urzędnicy zignorowali jednak wiele przesłanek.

Teraz ma się to zmienić i potencjalni zamachowcy mają być wykrywani i zatrzymywani, zanim dojdzie do staranowania ciężarówką niewinnych ludzi. W Niemczech opracowano właśnie nowy system oceny zagrożenia, z którego ma korzystać Federalny Urząd Kryminalny.

System o nazwie „RADAR-ITE” ma wskazać, który z około 720 uznanych za niebezpiecznych radykalnych islamistów w Niemczech mógłby przeprowadzić zamach. Działanie systemu opiera się na przeanalizowaniu odpowiedzi na 73 pytania dotyczące w poszczególnych przypadkach dżihadystów cech takich jak socjalizacja czy gotowość do użycia przemocy. „RADAR-ITE” uwzględnia też czynniki ochronne, czyli więzy rodzinne, dobrą integrację czy pewne miejsce pracy.

Do końca listopada w nowej bazie danych znalazły się dane 205 niebezpiecznych islamistów mieszkających na terenie Niemiec. Aż 82 z nich zostało zakwalifikowanych do tej samej kategorii co zamachowiec z Berlina Anis Amri, czyli do grupy „największego ryzyka”. 96 osób oceniono jako „umiarkowane”, a 27 znalazło się w kategorii „wyraźne ryzyko”.

Nowy system ma pomóc niemieckiej policji w rozpoznaniu potencjalnych islamskich zamachowców i skoncentrowaniu na nich nadzoru.

Czytaj także:  Rosjanie zapijają się na śmierć. Dane zwalają z nóg

Komentarze