
Kierowcy mają czas tylko do końca weekendu, aby uniknąć drenażu portfela podczas wizyty na stacji paliw. Analizy rynku paliwowego nie pozostawiają złudzeń – od najbliższego poniedziałku ceny benzyny i oleju napędowego zostaną poddane gwałtownej korekcie.
Głównym powodem nadchodzącego wstrząsu cenowego są dynamiczne zmiany na światowych rynkach ropy naftowej oraz osłabienie pozycji złotego względem dolara.
Drożejący surowiec na giełdach w połączeniu z niekorzystnym kursem walut sprawił, że hurtowe ceny paliw w polskich rafineriach osiągnęły poziomy nienotowane od wielu miesięcy. Właściciele stacji, którzy do tej pory korzystali z zapasów kupionych taniej, zostali zmuszeni do natychmiastowej aktualizacji pylonów, co kierowcy odczują już w poniedziałek rano.
Warto się pospieszyć
Sytuację pogarszają dodatkowo wyzwania logistyczne oraz planowane przerwy techniczne w kluczowych zakładach przetwórczych w regionie. Ograniczenie podaży paliw gotowych przy utrzymującym się wysokim popycie tworzy presję na dalsze wzrosty, które mogą nie zatrzymać się na jednej podwyżce.
Wiele osób próbuje zaoszczędzić, szukając tańszych alternatyw na mniejszych, lokalnych stacjach, jednak skala podwyżek jest tak duża, że obejmie niemal wszystkie punkty sprzedaży w kraju. Kolejki pod dystrybutorami w weekend mogą stać się codziennością, gdyż każdy grosz oszczędności na litrze przy pełnym baku daje wymierną korzyść.
