
Kolejna odsłona ostrego konfliktu między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Premiera wywołała potężną falę komentarzy w mediach społecznościowych i dyplomacji. Wszystko za sprawą głośnego wywiadu prezydenta Karola Nawrockiego dla „Rzeczpospolitej”, w którym ocenił on realny poziom zagrożenia ze strony Rosji oraz odniósł się do pozycji politycznej ugrupowania Grzegorza Brauna.
W udzielonym wywiadzie Karol Nawrocki krytycznie odniósł się do wcześniejszych wypowiedzi Donalda Tuska dla zagranicznej prasy, zarzucając mu wywoływanie niepotrzebnego niepokoju wśród zachodnich sojuszników. Prezydent zaznaczył, że według raportów służb wywiadowczych poziom zagrożenia rosyjskiego od miesięcy pozostaje na zbliżonym poziomie i nie widać tu drastycznych zmian.
Głowa państwa otworzyła się również na dialog ze środowiskami parlamentarnymi obecnymi w Sejmie, odpowiadając na pytanie o patronat nad Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna.
Reakcja szefa rządu na słowa prezydenta była natychmiastowa i niezwykle kategoryczna.
Komentarz premiera opublikowany w mediach społecznościowych nie pozostawiał miejsca na niedomówienia:
„Pan Karol Nawrocki stwierdził, że nie widzi wzrostu zagrożenia ze strony Rosji. Nie widzi też problemu w obecności w polskiej polityce Brauna i jego prorosyjskiej partii. Dzięki za szczerość”.
Donald Tusk uznał podejście prezydenta do polityki wschodniej oraz prawicowych ugrupowań za wyraz skrajnej lekkomyślności w obecnej sytuacji geopolitycznej.
Spór o politykę zagraniczną i nominacje ambasadorskie
Dodatkowym osią sporu pozostaje paraliż w obsadzie kluczowych placówek dyplomatycznych na świecie. W wywiadzie prasowym Karol Nawrocki zadeklarował chęć powrotu do rozmów w sprawie podpisania nominacji ambasadorskich, stawiając jednak twardy warunek: rozmowy mają odbywać się wyłącznie bezpośrednio z premierem Donaldem Tuskiem, z pominięciem szefa MSZ Radosława Sikorskiego.
Stanowisko rządowe w sprawie roli prezydenta w polityce zagranicznej przedstawiono równie stanowczo.
Odpowiedź ze strony Kancelarii Premiera sformułował rzecznik rządu Adam Szłapka:
„Prezydent nie jest od prowadzenia polityki zagranicznej”.
Rząd stoi na stanowisku, że kwestie dyplomatyczne leżą w wyłącznej gestii Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Rady Ministrów, a uzależnianie nominacji od osobistych negocjacji z premierem stanowi przekroczenie ram konstytucyjnych.
