Pijany BOR-owiec sam się wystawił!

Cwaniactwo nie popłaca, chciałoby się rzec oceniając zachowanie pewnego kierowcy. Do komisariatu w Żurominie położonym w województwie mazowieckim zgłosił się 40-letni mężczyzna, zgłaszając, że został pobity na tamtejszej stacji benzynowej.

Lokalni policjanci do sprawy podeszli poważnie. Zabezpieczyli materiał wideo nagrany przez kamery zainstalowane na stacji. Jednak po przejrzeniu nagranego materiału z monitoringu prawda okazała się całkowicie inna, niż rewelacyjne doniesienia mężczyzny. Otóż okazało się, że nie został on przez nikogo pobity.

Czytaj także:  Minister zdrowia: Za kilka dni może być 20 tys. zakażeń dziennie

Kamery za to zarejestrowały przyjazd skarżącego mężczyzny na stację benzynową samochodem. Wraz z pasażerem wykazywał oznaki upojenia alkoholowego, co nie umknęło uwadze osobom przebywającym w tym czasie na stacji. Jak przystało na odpowiedzialnych ludzi, świadkowie uniemożliwili nietrzeźwym mężczyznom dalszą jazdę.

Rozzłoszczony postawą ludzi kierowca zapewne postanowił udowodnić, że ich gorliwość była błędem i udał się do najbliższego komisariatu złożyć doniesienie o pobiciu.

Funkcjonariusze na komisariacie również zauważyli, że „poszkodowany” i jego kompan są pod wpływem alkoholu. Panowie na rauszu jednak odmówili badania alkomatem, zmuszając policję do wykonania badania krwi nietrzeźwych.

Żeby tego wszystkiego było mało, w czasie przeszukania mężczyzn, okazało się, że kierowca miał przy sobie legitymację Biura Ochrony Rządu, świadczącą o tym, że jest funkcjonariuszem w stopniu sierżanta. Zatrzymany BOR-owiec utrzymywał, że jest bezrobotny.

Czytaj także:  Karczewski: PiS pracuje dla dobra Polaków

O sprawie została poinformowana prokuratura oraz dyżurny BOR.