„PiS ma ukryty plan”! Opozycja komentuje nagłe przerwanie posiedzenia Sejmu!

Obecne posiedzenie Sejmu miało potrwać trzy dni, jednak we wtorek na wniosek Prawa i Sprawiedliwości prezydium izby zadecydowało, że drugi i trzeci dzień obrad odbędzie się dopiero po wyborach, czyli 15 i 16 października. Oficjalnym powodem jest trwająca kampania wyborcza, jednak opozycja uważa, że decyzja ma drugie dno i służy PiS-owi do zabezpieczenia się na wypadek przegranych wyborów. Niektórzy z polityków i z internautów podejrzewają nawet, że partia rządząca może posunąć się  do nieuznania wyników wyborów, a nawet wprowadzenia stanu wyjątkowego.

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera, wprost stwierdziła w środę w Radiu TOK FM, że „PiS ma ukryty plan”. – Takich rzeczy nie robi się z miłości do posłów – powiedziała. – Albo nie wierzy w pozytywny dla nich wynik wyborów i chce się zabezpieczyć, albo chce przygotować jeszcze jakąś ustawę, która w normalny sposób nie byłaby w stanie być przegłosowana. Na pewno nie wróży to nic dobrego – oceniła wicemarszałek Sejmu.

Inny z wicemarszałków Sejmu, Stanisław Tyszka z Kukiz’15, napisał z kolei na Twitterze, że  wydarzyła się  sytuacja bez precedensu, która jest „złamaniem obyczaju”. „Wygląda na to, że PiS zabezpiecza się na wypadek przegranych wyborów, żeby móc ewentualnie dorzucić nowe projekty gwarantujące partyjne interesy”, skomentował polityk.

Z kolei lider PSL i Koalicji Polskiej Władysław Kosiniak-Kamysz nie ma wątpliwości, że „władza chce coś ukryć, żeby wygrać wybory”. – Strach jest ich największym napędem dzisiaj, strach przed przegraną i strach przed decyzjami Polaków – mówił szef ludowców w środę na konferencji w Sejmie.

Komentarze