Pół godziny grozy! Hawajczycy otrzymali informację o ataku rakietowym!

Wczoraj na Hawajczyków padł blady strach, gdy otrzymali smsy informujące o ataku rakietowym. „Zagrożenie w postaci rakiety balistycznej zbliża się do Hawajów. Szukajcie natychmiast schronu. To nie są ćwiczenia” – złowieszcza treść smsa wywołała panikę wśród obywateli. Na szczęście po około 30 minutach alarm odwołano, a tamtejsze władze ogłosiły, że była to pomyłka i Hawaje są bezpieczne.

W ramach systemu zarządzania kryzysowego nie tylko sms przeraził Hawajczyków, ale i komunikaty w radiu i telewizji. Dla nich taka informacja była całkiem realna, mając na uwadze rosnące napięcie między administracją prezydenta Donalda Trumpa a reżimem Kim Dzong Una. Kryzys ten mógł przecież sprowokować dyktatora północnokoreańskiego do odpalenia rakiety międzykontynentalnej zdolnej do przenoszenia broni jądrowej o wystarczającym zasięgu, aby dotrzeć do USA.

Jedna z mieszkanek wyspy Kauai powiedziała dziennikarzom: – Każdy ma jakiś plan. Zagrożenie jest realne. Trudno nie mówić o panice. Każdy wie, że ma się około 15 minut od czasu detonacji i nikt nie wie, gdzie dokładnie uderzy pocisk.

Alarm rakietowy został odwołany po około 30 minutach. Wtedy to rzecznik Agencji Zarządzania Kryzysowego na Hawajach Richard Repoza oświadczył, że komunikaty przesłane do mieszkańców posiadały fałszywą treść. Co było tego przyczyną? Gubernator Hawajów David Ige wyjaśnił, iż doszło do pomyłki w trakcie standardowej procedury i „pracownik nacisnął niewłaściwy guzik”.