Poseł Pięta: Oskarżenia „Faktu” są bezpodstawne! To zemsta polskojęzycznej niemieckiej gazety za obronę polskiej racji stanu!

O Stanisławie Pięcie, pośle Prawa i Sprawiedliwości i członku komisji śledczej ds. afery Amber Gold, zrobiło się głośno kilka dni temu, gdy dziennik „Fakt” szczegółowo opisał romans posła zapoczątkowany na jednej z miesięcznic smoleńskich w 2017 roku. Według gazety parlamentarzysta PiS, obnoszący się ze swoim katolicyzmem i patriotyzmem, miał obiecywać kobiecie, z którą się wówczas związał, pracę w jednej ze spółek Skarbu Państwa.

W rozmowie z portalem niezalezna.pl parlamentarzysta zaprzeczył, że te propozycje miały miejsce.

– To była sytuacja, w której ta osoba zwróciła się do mnie z pewnym problemem prawnym dotyczącym jej rodziny, która miała kłopoty mieszkaniowe. Podjąłem interwencję u prezesa spółdzielni mieszkaniowej celem wstrzymania egzekucji komorniczej – tłumaczył polityk PiS, dodając, że z tego, co wie, Orlen zaprzeczył doniesieniom „Faktu”.

Pięta podkreślił, że upublicznienie jego romansu traktuje jako zemstę polityczną środowisk proniemieckich i próbę zniszczenia go za patriotyczne poglądy i obronę polskiej racji stanu.

– Krytykowałem zachowania niemieckiej telewizji w Polsce, krytykowałem zachowania i politykę niemiecką odnośnie zgody na przeprowadzenie rurociągu Nord Stream II, w kontekście zatrudnienia byłego kanclerza Niemiec przez Gazprom, czy przekazywania turbin Siemensa na Krym, pomimo obowiązującego embarga. Wchodzę w skład zespołu poselskiego – jestem jego sekretarzem – który zwraca uwagę na konieczność zapłacenia przez Niemcy odszkodowań wojennych Polsce. Więc nie musiałem być szczególnie kochany przez niemiecką, polskojęzyczną gazetę – powiedział Pięta.

Poseł PiS ujawnił przy okazji, że weryfikował prawomyślność swojej kochanki pod względem politycznym, mimo że była fotomodelka towarzyszyła w 2015 roku przyszłemu prezydentowi Andrzejowi Dudzie podczas jego kampanii wyborczej, jak również poznała innych polityków PiS, w tym kandydata na prezydenta Warszawy Patryka Jakiego oraz posła Marcina Horałę.

– Znałem ją z wcześniejszej aktywności w kampanii wyborczej, znałem ją z zaangażowania na rzecz Prawa i Sprawiedliwości i to wieloletniego zaangażowania – tak mnie informowano, tego też można było się dowiedzieć od ludzi z Wybrzeża, z którymi wcześniej weryfikowałem wiarygodność tej osoby. Ci ludzie zwracali mi uwagę na pewne niestandardowe zachowania, ale jakby nie przekreślało to jej szczerości i ideowości, angażowała się też społecznie i to wydawało mi się być godne uznania – powiedział poseł Pięta.

Komentarze