Radny nie wielbłąd, czasem napić się musi. Tylko czemu potem siada za kierownicą?

Nie od dziś wiadomo, że ważne spotkania, nawet na tych wyższych szczeblach, opierają się o bufet. Przy kieliszku łatwiej się dogadać, zmiękczyć partnera w negocjacjach, a i więzi po spotkaniu jakby silniejsze. Tak też było w czasie uroczystej kolacji radnych z Puław, którzy gościli delegację z partnerskiego miasta Bojarka na Ukrainie.

W spotkaniu brał udział również Radny PiS z Puław, 33-letni Artur K. Polityk to bardzo aktywny, zasiada w puławskiej radzie miasta, prócz tego jest prezesem stowarzyszenia „Przeszłość-Przyszłości” oraz dyrektorem biura poselskiego Krzysztofa Szulowskiego.

Po kilku godzinach biesiadowania wsiadł do swojego samochodu, aby udać się do domu. Jadąc przez miejscowość Kurów, drogą krajową nr 12, zaczął wyprzedzać inny samochód. Manewr jednak się nie udał i auto radnego wypadło z drogi, lądując w rowie. Po wypadku Artur K. został przewieziony do szpitala, gdzie nie stwierdzono u niego poważniejszych obrażeń. Natomiast alkomat wykazał, że miał on w wydychanym powietrzu 1,6 promila alkoholu.

Ewa Rejn-Kozak, rzeczniczka prasowa puławskiej policji oświadczyła: – 33-latek podróżował sam, więc w wypadku żadne inne osoby nie odniosły obrażeń. Wczoraj po południu mężczyzna usłyszał zarzuty i został zwolniony.

W sprawie incydentu wypowiedział się też Krzysztof Szulowski: – Jestem zszokowany tym, co się stało. Podjąłem już decyzję o zakończeniu współpracy z nim w ramach działalności biura. Złożę również wniosek o usunięcie go ze struktur Prawa i Sprawiedliwości. Bardzo mi przykro i po ludzku jest mi go żal, bo Artur był operatywny i miał już wiele zasług, stał na progu kariery politycznej. Niestety sam wyrządził sobie krzywdę.

Czytaj także:  Morawiecki zachwala PiS: Naprawiliśmy system podatkowy dziurawy od 250 lat!

Komentarze