
Public domain
Długotrwały spór sądowy pomiędzy czołowymi postaciami polskiej sceny politycznej wszedł w kolejną, najwyższą instancyjnie fazę po decyzji o zaskarżeniu prawomocnego wyroku. Konflikt narastający wokół publicznych wypowiedzi na platformie X dotyczących oceny prezydentury Lecha Kaczyńskiego oraz wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku ostatecznie trafi pod obradowanie Sądu Najwyższego. Obydwie strony wygłosiły zdecydowane stanowiska, powołując się na odmienne interpretacje materiałów dowodowych oraz decyzje zapadłe w niższych instancjach.
Sądowa batalia dotycząca ochrony dóbr osobistych zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego swój początek wzięła od wpisu opublikowanego w 2021 roku przez Radosława Sikorskiego. Obecny szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych zamieścił wówczas na platformie X wpis sprzeciwiający się budowaniu kultu zmarłego tragicznie polityka.
Radosław Sikorski sformułował wtedy następującą ocenę:
„Lech Kaczyński był miernym prezydentem i walnie przyczynił się do katastrofy smoleńskiej. Ma już Wawel i samowolkę budowlaną na Placu Piłsudskiego. Dość budowania kultu, do którego nie ma podstaw”.
Wskutek pozwu wniesionego przez Jarosława Kaczyńskiego Sąd Okręgowy w Warszawie w I instancji nakazał Sikorskiemu opublikowanie oficjalnych przeprosin. Orzeczenie to uległo jednak zmianie w marcu, gdy Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał słowa polityka za dopuszczalną, uzasadnioną faktami krytykę i zmienił wyrok na korzyść szefa MSZ. Nie godząc się z tym rozstrzygnięciem, prezes Prawa i Sprawiedliwości skierował do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną za pośrednictwem sądu apelacyjnego, co oficjalnie potwierdziło biuro prasowe warszawskiego sądu.
Ostra riposta Sikorskiego i stanowcza odpowiedź Kaczyńskiego
Radosław Sikorski odniósł się do informacji o kroku kasacyjnym w mediach społecznościowych, zarzucając liderowi opozycji niekonsekwencję w powoływaniu się na dokumentację dotyczącą tragedii smoleńskiej.
Minister spraw zagranicznych napisał na platformie X:
„Otrzymałem z Sądu Apelacyjnego informację o tym, że Jarosław Kaczyński złożył skargę kasacyjną od prawomocnego wyroku potwierdzającego, że miałem 'subiektywne i obiektywne’ powody, aby stwierdzić, że prezydent Lech Kaczyński przyczynił się do katastrofy smoleńskiej. Przypominam, że jest to sprawa, w której Kaczyński złożył w sądzie jako dowód raport Komisji Millera, który potwierdził zaistnienie wypadku i wykluczył zamach. Na potrzeby polityki są urojenia o zamachu, a na potrzeby odszkodowania i pozwu, jest wypadek. Dziw, że ktokolwiek jeszcze wierzy tym krętaczom”.
Na odpowiedź prezesa PiS nie trzeba było długo czekać, gdyż odniósł się do zarzutów podczas konferencji prasowej w siedzibie partii. Jarosław Kaczyński podkreślił, że we wszystkich sprawach dotyczących przypisywania współodpowiedzialności jego bratu strona skarżąca wygrywała w pierwszej instancji dzięki twardym dowodom.
Prezes PiS sformułował następujące stanowisko na konferencji:
„Myśmy w sprawach, gdzie oskarżono mojego świętej pamięci brata o to, że on był jakoś współwinny katastrofie, wytaczali procesy i za każdym razem w pierwszej instancji żeśmy je wygrywali, dlatego że nasze dowody były bardzo twarde”.
Lider opozycji bezpośrednio odniósł się również do dokumentu przywołanego przez Sikorskiego, odrzucając zarzuty o brak konsekwencji:
„Nawet w tym raporcie jest wyraźnie stwierdzone, że nie było tam żadnej roli prezydenta. Ten raport w ogóle jest skandaliczny, ale akurat w tej kwestii mówił prawdę”.
