Fot.Facebook.com/KWyszkowski

Podczas niedzielnej demonstracji w obronie członkostwa Polski w Unii Europejskiej zorganizowanej przez przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska głos zabrały m.in. uczestniczki Powstania Warszawskiego.

Wanda Traczyk-Stawska i Anna Przedpełska broniły obecności naszego kraju w UE i ostrzegały przed konsekwencjami polexitu.

Słowa weteranek zrywu z sierpnia 1944 roku nie spodobały się Krzysztofowi Wyszkowskiemu.

„Ci powstańcy stają po stronie Dirlewangera”, napisał na Twitterze były opozycjonista, a obecnie doradca wojewody pomorskiego i zagorzały zwolennik PiS i tzw. dobrej zmiany.

Słowa członka Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej wywołały powszechne oburzenie w internecie. Bohaterki zostały bowiem zrównane z jednym z największych  zbrodniarzy wojennych, który podczas powstania wymordował tysiące polskich cywilów.

SS-Oberführer Oskar Dirlewanger był dowódcą jednostki karnej SS do zwalczania partyzantów. Odpowiadał za zbrodnie wojenne popełnione w okupowanej Polsce, na Białorusi i na Słowacji. W czasie Powstania Warszawskiego  odpowiadał za wymordowanie tysięcy cywilów i jeńców, m.in. w czasie Rzezi Woli oraz w kolejnych tygodniach powstania.

Od skandalicznej wypowiedzi Wyszkowskiego odciął się IPN. Rzecznik prasowy instytucji dr Rafał Leśkiewicz napisał na Twitterze, że „ten komentarz nie miał prawa się pojawić!”. „Stanowczo potępiam takie porównania!”, oświadczył, a w wypowiedzi dla portalu Onet stwierdził, że „IPN odcina się od tej wypowiedzi”.

„Krzysztof! Proszę! Nie!!! Tak nie wolno! Są jednak rzeczy i sprawy nieporównywalne”, napisał z kolei Sławomir Cenckiewicz.

Najtrafniej chyba rzecz ujął dziennikarz Wirtualnej Polski Rafał Mrowicki, który wpis Wyszkowskiego określił jako „Mount Everest obrzydlistw”.

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę

Autor tekstu: Zuzanna Stańczyk

Redaktorka strony ShareInfo.pl | Kategorie tekstów: Polityka, Wiadomości, Zdrowie, Świat