Spływ kajakowy skończył się tragedią. Kobieta nie żyje, a jej mąż jest w hipotermii

Dla małżeństwa spod Siedlec wycieczka zorganizowana w weekend skończyła się fatalnie. Nie zważając na niezbyt dobre warunki pogodowe, małżonkowie wybrali się ze znajomymi w niedzielę na spływ kajakami. Niestety nagle ich kajak wywrócił się i obydwoje wpadli do bardzo zimnej wody. Kobieta lat 43 zginęła, a mężczyzna jest w głębokiej hipotermii.

Nie każdy z nas wie, że nawet wtedy, gdy temperatura sięga niemal zera stopni i pada śnieg, to wówczas też można sobie wykupić takie spływy. Z jednego z nich na rzece Liwiec w Mazowieckiem postanowili skorzystać małżonkowie. Razem w sumie kilkanaście osób zapisało się na spływ z miejscowości Mokobód do Węgrowa. Uczestnicy pochodzili z Sokołowa. Całą grupę podzielono na 8 kajaków.

Wypadek miał miejsce na wysokości wsi Zaliwie-Piegawki. Wędkarz akurat siedzący na brzegu zauważył nagle wywracający się kajak i zaraz wbiegł do wody. Wyciągnął 44-latka na brzeg i udzielił pomocy. Poszkodowanego w stanie głębokiej hipotermii przetransportowano do szpitala. Na ratunek dla jego żony niestety było już za późno. Zniknęła pod taflą lodowatej wody. Jej ciało po jakimś czasie odnalazł w wodzie inny uczestnik spływu. Powodem śmierci było najprawdopodobniej utopienie, ale możliwe, że przyczynić się do tego mogła także niska temperatura wody.

Czytaj także:  Incydenty w czasie Marszu Niepodległości (WIDEO)

Komentarze