policjant
fot. Pixabay

Portale randkowe już nie wystarczają? W sieci coraz częściej pojawiają się relacje Polek, które skarżą się, że są zaczepiane w mediach społecznościowych… przez policjantów. Funkcjonariusze spisują dane kobiet podczas np. kontroli drogowych, po czym odnajdują obywatelki na Facebooku i Instagramie, wykorzystując fakt mandatu lub pouczenia do „zagadania”. Do problemu mundurowych-zalotników odniosła się Komenda Główna Policji.

Pod koniec ubiegłego miesiąca na Twitterze pojawił się wrzucony przez pewną kobietę wpis, w którym Polka skarży się na zachowanie policjanta. Jak dowiadujemy się z tweeta – kobieta miała być bez żadnej przyczyny wylegitymowana przez policję. Jeszcze tego samego dnia w jej skrzynce odbiorczej na jednym z portali społecznościowych pojawiła się wiadomość… od jednego z funkcjonariuszy, którzy ją kontrolowali.

„Następnym razem Pani Paulina uważaj, bo nie będę prosić kolegi, żeby Cię pouczył” – brzmi treść wiadomości od policjanta, uwiecznionej przez twitterowiczkę na zrzucie ekranu.

Jeżeli relacja kobiety jest zgodna z rzeczywistością, wychodzi na to, iż policjanci zatrzymali ją nie do końca bez powodu, ale z zamiarem wyciągnięcia od niej danych do kontaktu. Widocznie jednemu z funkcjonariuszy kobieta się po prostu spodobała.

Policjanci zapisywali po kontrolach dane atrakcyjnych dziewczyn. Później pisali do nich zalotne wiadomości

Krótko potem okazało się, że nie był to jednostkowy przypadek. Pod postem zaroiło się od zrzutów ekranu podobnych wiadomości od policjantów-zalotników.

„Miałam to samo, gdy mnie policjant zatrzymał za brak świateł. Spisał sobie moje dane i potem do mnie wypisywał na fb po nocach” – napisała pod tweetem inna kobieta. Do swojego wpisu załączyła zrzut ekranu z rozmowy z funkcjonariuszem na Messengerze.

Głos zabrała kolejna zaczepiona w sieci Polka, która także załączyła zrzut ekranu. „Jak taka fajna laska nigdy nie miała chłopaka”, „Na serio zainteresowania kobiety, czy może jednak…?”, „Chyba spodobałem ci się” – czytamy na screenie z komunikatora na portalu Instagram.


fot. Twitter

Sprawa szybko stała się głośna, więc wieść o miłosnym wyłudzaniu danych przez policjantów trafiła do władz Komendy Głównej Policji.

„Zarówno policjantowi wykorzystującemu do celów prywatnych informacje pozyskane w toku realizacji czynności służbowych oraz innym funkcjonariuszom, którzy posiadają wiedzę na temat opisanego deliktu i nie podejmą w tym zakresie działań zaradczych może grozić odpowiedzialność dyscyplinarna” – wyjaśnił „Super Expressowi” rzecznik prasowy komendanta głównego policji insp. Mariusz Ciarka.

Udostępnij:

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę