Tomasz Mackiewicz pozostał w górach, tam gdzie spoczywa również… jego syn

Być może rodzina i przyjaciele Tomasza Mackiewicza zdobędą się kiedyś na śmiały wyczyn i spróbują sprowadzić jego ciało z Nanga Parbat. Póki co polski himalaista pozostał na szczycie góry, którą od lat pragnął zdobyć.

Tragedia, która zwieńczyła niebywałą pasję Polaka, nabiera dodatkowego wymiaru, gdy dowiadujemy się o pewnym fakcie. Tomasz Mackiewicz w 2009 roku wyruszył samotnie w góry, czyniąc wyprawę bardzo osobistą i wyjątkową. Wtedy zdobył szczyt Chan Tengri w Tienszanie, położony na granicy Kirgistanu, Kazachstanu oraz Chin, wspinając się na wysokość 7010 m n.p.m. Na  jej wierzchołku pozostawił tajemniczy pakunek. Pod metalową piramidą umieścił foliową torebkę, nagrywając tę doniosłą chwilę na wideo. Minęło osiem lat, gdy himalaista wyjawił, że wtedy na szczycie Chan Tengri złożył prochy jego zmarłego syna – Xawerego, którego bratem bliźniakiem jest Maks.

O swoim pierwszym małżeństwie mówił: – Nie byliśmy idealnie dobrani, a w tym wszystkim zdarzyła nam się traumatyczna historia. Zmarło nam dziecko. Po czymś takim trudno się otrząsnąć, a to co popękane – posklejać.

Komentarze