
Creative Commons Attribution 3.0 pl
Rada Ministrów ponownie skierowała do parlamentu projekt ustawy wprowadzającej podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, a Sejm uchwalił go powtórnie 18 września. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych premier Donald Tusk zaapelował bezpośrednio do prezydenta Karola Nawrockiego o podpisanie aktu, argumentując, że brak wejścia w życie regulacji pozbawi budżet państwa miliardów złotych niezbędnych na sfinansowanie programu obniżania cen na stacjach.
Szef rządu zwrócił uwagę na wysokie wyniki finansowe spółek z sektora naftowego, wskazując na rosnące zyski netto Orlenu oraz zagranicznych koncernów operujących na polskim rynku:
„A mamy przecież inne koncerny. Jest Saudi Aramco, jest MOL, jest BP, jest Circle K. Oni wszyscy zarabiają na kryzysie paliwowym bardzo duże pieniądze, a my tracimy. Więc chyba nie ma się nad czym zastanawiać. Prezydencie, podpisuj”.
Do apelu premiera odniósł się w Radiu ZET szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, który przypomniał, że niemal identyczna ustawa trafiła już wcześniej na biurko prezydenta i została skierowana do Trybunału Konstytucyjnego. Przedstawiciel głowy państwa wskazał na konstytucyjną zasadę niedziałania prawa wstecz, zarzucając koalicji rządowej próbę wymuszenia akceptacji niekonstytucyjnych przepisów:
„Myślę, że Polacy powinni przede wszystkim wiedzieć o tym, że to rząd odpowiada za politykę w tym zakresie i ma możliwości obniżenia cen paliwa, bez względu na ustawę. Może obniżyć VAT, akcyzę, opłatę paliwową. Do tego wzywał Donald Tusk, będąc w opozycji. Dlaczego teraz tego nie robi? Dobrze byłoby, żeby rząd proponował konstytucyjne ustawy, a nie sam łamał konstytucję i jeszcze zmuszał innych, by również się tak zachowali. Zasada funkcjonująca od czasów prawa rzymskiego, że prawo nie działa wstecz, obowiązuje także w konstytucyjnej demokracji, jaką jest Polska. Chyba że pan Czarzasty z Tuskiem zmienili już ustrój na autorytaryzm i wtedy mamy się nie przejmować konstytucją”.
Ostrzeżenie przed podwyżkami i prezydencki projekt „PKN – Paliwo kosztuje normalnie”
Kancelaria Prezydenta ocenia, że wprowadzenie rządowej daniny przyniesie skutki odwrotne do deklarowanych, uderzając bezpośrednio w finanse kierowców. W ocenie Marcina Przydacza nałożenie nowego obciążenia fiskalnego sprawi, że koncerny naftowe przerzucą dodatkowe koszty na klientów detalicznych:
„Ustawa może spowodować w przyszłości tak naprawdę wzrost cen paliwa, bo koncerny będą chciały sobie odbić to, co im się zabierze”.
Równolegle z krytyką rozwiązań rządowych prezydent złożył w Sejmie konkurencyjny projekt legislacyjny pod nazwą „PKN – Paliwo kosztuje normalnie”. Prezydencka propozycja odrzuca podatek od zysków na rzecz mechanizmów bezpośredniej ingerencji w rynek w warunkach kryzysowych, przewidując czasowe administracyjne ograniczanie marż firm paliwowych oraz możliwość okresowego zwolnienia sprzedaży paliw z podatku od towarów i usług. Rozbieżność stanowisk między rządem a prezydentem podtrzymuje impas w sprawie wdrożenia państwowego programu wsparcia dla kierowców.
