
Jeśli pomidory po posadzeniu „stoją w miejscu”, winowajcą jest zazwyczaj stres termiczny i zbyt wczesny termin sadzenia, a nie niedobory składników odżywczych. Niskie temperatury w nocy, zimna gleba oraz wady w systemie korzeniowym mogą skutecznie zahamować rozwój sadzonek, opóźniając ich wzrost nawet o kilka tygodni. Przystępując do sadzenia, zwróć uwagę na kluczowe aspekty. Dzięki temu unikniesz ratowania mizernych roślin w sezonie.
REKLAMA
Posadziłeś pomidory w gruncie, a one ani drgną? Takie mogą być przyczyny
Zahamowanie wzrostu pomidorów może być ich reakcją na niską temperaturę. Piękna pogoda w drugiej połowie kwietnia lub w maju często kusi, by wcześniej założyć plantację pod gołym niebem. Niestety, pierwszy powiew lata bywa mylący – dla młodych krzaczków znacznie ważniejsze niż ciepłe dni są temperatury nocne. Gdy po zmroku słupek rtęci spada zbyt nisko, korzenie doznają szoku i wstrzymują wzrost.
Optymalna dla pomidorów jest temperatura:
▪ nie niższa niż 16℃ – w nocy,
▪ 18-25℃ – w ciągu dnia.
Posadzenie pomidorów w zbyt zimnej glebie często skutkuje fioletowieniem liści. Ponadto, z powodu uszkodzenia korzeni w takich warunkach, rośliny mogą przestać rosnąć i stanąć w miejscu. Naderwanie delikatnego systemu korzeniowego podczas sadzenia to częsty problem. W takiej sytuacji roślina wstrzymuje wzrost części nadziemnej, skupiając energię na naprawie uszkodzeń, co może trwać nawet kilkanaście dni.
REKLAMA
Kluczem do sukcesu w uprawie pomidorów jest przepuszczalna i lekka gleba. Pamiętaj, że korzenie pomidorów potrzebują powietrza, dlatego ciężkie i mokre podłoże nie jest dla nich odpowiednie.
Pozwól ziemi się nagrzać. Rośliny posadzone nieco później, lecz w żyzny, ciepły grunt, rozwiną się szybciej i zdrowiej, niż te borykające się z wczesnowiosennymi chłodami. W ogrodnictwie cierpliwość często popłaca obfitszymi zbiorami.
